20 marca 2011

Będzie dom

Poszukiwania domu rozpoczęliśmy w połowie 2010 roku. Dom miał być stary, ale nie w zupełnej ruinie. Z potencjałem, ale rokujący nadzieje, że w bliżej określonej (a nie nieokreślonej) przyszłości uda się tam zamieszkać, jak również oferować urokliwe miejsce z klimatem gościom, którzy zdecydują się na wypoczynek w sposób nie do końca konwencjonalny (leżak, piwo, telewizor).

Osobiście podziwiam ludzi, którzy podejmują się remontu domów drewnianych przysłupowych, bądź szachulcowych, doprowadzonych przez swych niezbyt świadomych użytkowników i mieszkańców na skraj ruiny. Ze względu na ograniczone horyzonty finansowe pozostawiliśmy to dla tych, którzy nie boją się tak wielkich wyzwań :). Dom miał stać w Górach / Pogórzu Kaczawskim (z możliwością lekkiego odhylenia w stronę izerską, acz bez przesady). Po miesiącach kandydatur, propozycji, zapadła decyzja: Rząśnik.
Dom jest dość stary (1880), ale jeszcze stoi w stanie nierozpaczliwym. Wymaga nakładów (dach, niektóre elementy konstrukcyjne), ale możliwych do zrealizowania w realnej perspektywie czasowej (i finansowej). Stoi w pięknym miejscu, daleko od sąsiadów, ale nie na tyle daleko, żeby zupełnie zapomnieć, jak człowiek wygląda. Jednym słowem - kompromis, buddyjska droga środka.

Po oględzinach (jednych, drugich, trzecich...) przysła pora na realizację finansowo - własnościową. Jako, że etap ten jeszcze nie jest zakończony (acz zaczety, z dobrym skutkiem) - w szczegóły nie ma co się wdawać.

A w Rząśniku wiosna idzie. Jeszcze tydzień, jeszcze dwa...

4 komentarze:

  1. No dobra, który to?
    Na wszelki wypadek (i z braku większej ilości zdjęć) obejrzeliśmy wszystkie w Orzechowicach:)
    Po dyskwalifikacji szachulców wybór nadal pozostawał dość rozległy...

    OdpowiedzUsuń
  2. A bo dom jest sprytnie schowany przed oczyma przechodniów. Jeszcze. Następnym razem, będąc w okolicy dajcie znać, to się ukaże :).

    OdpowiedzUsuń
  3. ehh, wiem, wiem, murowany bezpieczniejszy i łatwiejszy do odrestaurowania, ale na miłość od pierwszego wejrzenia nie ma rady ;-)
    masz szczęście, że "kraciana gorączka" Cię nie dopadła!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tam pod spodem, pod barankiem (na górze), jest coś na kształt szachulca.

    OdpowiedzUsuń