28 marca 2011

Bunzlauer Kleinbahn


Nie tak dawno portal regionalny zlotoryja.info pisał:

Nowa Wieś Grodziska - Policjanci Ruchu Drogowego podczas rutynowego patrolu zainteresowali się trzema osobami, które pracowały na nieczynnej trakcji kolejowej pomiędzy Nowa Wsią Grodziską a Grodźcem. Praca ta polegała na rozkręcaniu szyn, które miały trafić do skupu złomu. Złodziejami okazali się mężczyźni z Grodźca w wieku 16, 17 i 28 lat.

Ale do Grodźca pociągiem nie dojedziemy już od ponad trzydziestu lat. Pociągi pasażerskie między Bolesławcem a Nową Wsią Grodziską zlikwidowano w roku 1976. Później linia działała jeszcze jako bocznica do kopalni miedzi "Konrad" w Iwinach, jednak wraz z ostateczną likwidacją "starego zagłębia miedziowego" straciła i tą funkcję.

Gdy popatrzymy na przebieg torów na dawnej mapie okaże się, że przebieg linii nie jest najbardziej oczywisty z możliwych. Łuki, zakręty, zakola. Czas przejazdu ze starych rozkładów również nie napawał optymizmem (ponad godzinę, w najlepszych czasach nieco ponad 40 minut). Jak się to ma do powszechnie wyznawanej teorii, że przed 1945 rokiem pociągi jeździły po dolnośląskich torach z prędkością błyskawicy?

Sama nazwa, "Bunzlauer Kleinbahn", zawiera już rozwiązanie tej zagadki i swego rodzaju ciekawostkę kolejową. Otóż w roku 1892 parlament pruski przyjął ustawę "O kolejkach i bocznicach prywatnych" ("Gesetz über Kleinbahnen und Privatanschlußbahnen", w oryginale można poczytać tu), zezwalającą na budowę lokalnych linii kolejowych miejscowym samorządom, przy wsparciu takiegoż kapitału. Dotychczas była to raczej domena państwa i "zabawa dla bogatych", ze względu na ogromne koszty, związane z zapewnieniem wysokich parametrów technicznych powstającej linii. Ustawa zezwalała na budowę kolei o niższych parametrach (co obniżało koszty), obwarowanych jednak ograniczeniami (np. linia taka nie mogła stanowić konkurencji dla kolei państwowej, łącząc istniejace węzły kolejowe - od tej reguły były zresztą wyjątki). Oczywiście - coś za coś. "Kolejki" miały charakter wybitnie lokalny, a z racji obniżonych parametrów technicznych - również lokalne prędkości. Nikomu to nie przeszkadzało, bo nie było konkurencji w postaci własnych samochodów, czy autobusów (regularne linie autobusowe to dopiero lata 20. XX wieku). Alternatywą był transport konny, który nie zapewniał nawet zbliżonej prędkości i komfortu. 

Kapitał niezbędny do budowy uzyskiwano najczęściej z emisji akcji (akcje te, jako rarytasy antykwaryczne, można znaleźć czasem na aukcjach internetowych), stąd spółki zajmujące się budową i eksploatacją tych linii miały w nazwie dopisek AG (Aktiengesellschaft, spółka akcyjna, skrót używany do dziś).

Na Śląsku "kolejek" (Kleinbahnen) było dużo więcej. Podobny charakter miały choćby "Eulengebirgsbahn" (Kolej Sowiogórska), "Isergebirgsbahn" (Mirsk - Świeradów), linia kolejowa z Kamiennej Góry, przez Krzeszów i Chełmsko Śląskie do Okrzeszyna. Termin "Kleinbahn" jest często tłumaczony na język polski jako "wąskotorówka" (chyba przez skojarzenie z "małą koleją"), jednak całkowicie niesłusznie.

Na linii o niskich paramterach technicznych i stosunkowo niewielkiej liczbie pasażerów sprawdzały się, zamiast ciężkich lokomotyw i tradycyjnych składów wagonowych, lekkie wagony motorowe (swoją drogą, tę, jakby się wydawało, oczywistość, w realiach PKP zrozumiano dopiero pod koniec lat 90 XX wieku). Dlatego w latach 30. wprowadzono do służby lekkie pojazdy trakcyjne, produkowane przez firmę WUMAG w Goerlitz. Jeden z nich służył po wojnie w sieci PKP i obecnie, czekając na lepsze czasy, stoi w muzeum PSMK w Skierniewicach. Nie jest jednak jasne, czy jest to pojazd jeżdżący po torach w okolicach Bolesławca, czy na innej kolejce (Isergebirgsbahn bądź Goerlitzer Kleinbahn).

Więcej na temat "Kolejki Bolesławieckiej" pisał Rafał Wiernicki w (nieistniejącym już) "Turyście Dolnośląskim". Całość tekstu dostępna w internecie (linki poniżej). Tam również stare zdjęcia i widokówki.

Poniżej mapa przebiegu "kolejki", zaznaczona na mapach z 1939 (podkład z amzp.pl):
Stacja Bolesławiec Wschód (dawniej Kleinbahnhof) w roku 2005.
"Cyklistom proponuję "kółeczko" śladem zabytków Pogórza Kaczawskiego. Trasa z Bolesławca prowadzi przez Wartę, Olszanicę, Grodziec, Nową Wieś Grodziską, Płakowice, Lwówek i Lwóweckie Skały, z powrotem do Bolesławca. Długość trasy około 65 km, w większości asfaltem, za wyjątkiem szutrowej drogi do Grodźca. Jeśli będziecie blisko tych okolic zerknijcie także na linię, być może oczami wyobraźni zobaczycie sunący parowóz z wagonami, okrywający dymem okoliczne pola..."

R. Wiernicki, "Kolejka Bolesławiecka",  Turysta Dolnośląski 5/2005.


Linki


1 komentarz: