6 kwietnia 2011

Cud w Rząśniku, czyli ogniska nie będzie

Było - nie ma. Zniknęło. Znaczy - cud jakiś? Wieś nic nie wie. "Panie, to musieli w nocy przyjechać". Cud, cud jak nic. To musieli w nocy przyjechać. Oby jak najmniej takich cudów.

Przed cudem

Po cudzie

W oczekiwaniu na dalsze cudy serdecznie zapraszam wszelkie pielgrzymki. Nie wiem jeszcze, czy cudowna jest szopka, cała działka, czy może jeszcze co innego. Mam jednak nadzieję, że cudowne było tylko drewno i już nic więcej znikać nie będzie.

Jeśli chodzi o sprawcę cudu, to mam swoje domysły. Na sąsiednim stosie drewna znaleziono podejrzanego. Profilaktycznie zastosowano środek odosobnienia przenosząc do stawu.


8 komentarzy:

  1. Jeżeli chodzi o ognisko...zawsze możesz pocieszyć się naszym przyszłym. Niejednym.
    Chyba, że pożyczysz cudotwórcę!
    (Bylibyśmy zobowiązani.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ognisko ogniskiem. Tam było cała masa drewna, które chciałem użyć do innych celów. Nic tam. Zwierzę czwornożne może podziała antycudowo. Myślę, że również moja ciągła obecność na miejscu cudownym może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  3. oby na tym cudzie się skończyło!

    OdpowiedzUsuń
  4. zaczynam się martwić że Dolny Śląsk cudami stoi :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. O, jak ciągnie deskę brodawkowaty stwór, jeszcze sie zapiera! Ktoś sobie przysposobił gotowe drewno do palenia lub do innych celów, zrobili ekstra-porządek na działce, na pewno tego nie chciałeś. Na wsi wszyscy wszystko wiedzą, kiedyś wyjdzie w rozmowie, a częsta obecność pożądana pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciągła może poskutkować!
    (Zmniejszenie dystansu nic nie daje, sprawdziliśmy.)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie. I dyżury, w dzień i w nocy, i alarm, i monitoring. Albo po prostu flaszka z sąsiadem... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm...ale wówczas sąsiad może przeobrazić się w niezdatnego do rzucania okiem na twe włości:)

    OdpowiedzUsuń