8 kwietnia 2011

Kaczawskie miejsca straceń

Zagadka: co ostatecznie zniknęło z naszego krajobrazu mniej więcej w połowie XIX wieku, kiedyś powszechne, uznawane za symbol wymiaru sprawiedliwości, dziś wydawałoby się nie do pomyślenia? Odpowiedź: szubienice.

Szubienica w Wojcieszowie


Na terenie Gór Kaczawskich szubienice zobaczyć możemy co najmniej dwie. Co najmniej, bo w rzeczywistości było ich dużo więcej; w większości nie zachowały się jednak do naszych czasów, a o ich istnieniu świadczą archiwalia, bądź nazwy terenowe. D. Wojtucki wymienia następujące lokalizacje miejsc kaźni na obszarze Gór i Pogórza (szeroko rozumianego): Bolesławiec, Bolków, Bystrzyca, Dziwiszów, Janice, Jawor, Lwówek, Modrzewie, Nowa Wieś Grodziska, Nowy Kościół, Pielgrzymka, Pilchowice, Płakowice, Pogwizdów, Radomierz, Rząśnik, Skała, Sobota, Świerzawa, Świny, Wilków, Wleń, Złotoryja. O ile w przypadku obiektów położonych na prowincji nie mamy zbyt wielu wzmianek o wykonanych egzekucjach, to lista wyroków wykonanych w Bolesławcu, Bolkowie czy Jaworze jest długa i zróżnicowana. Zainteresowanych odsyłam do literatury.

Galgenberg koło Grobli na dawnej mapie (1939, AMZP)
Widok na Groblę. Po prawej dawny Galgenberg.
Oprócz dawnych reliktów, wzmianek i niejasnych opisów, znajdziemy w Górach Kaczawskich miejsca, gdzie można prawie stanąć twarzą twarz ze skazańcem. Prawie.

Zachowaną w najlepszym stanie jest bez wątpienia szubienica koło Wojcieszowa, na stoku góry Trzciniec. Powstała w XVII wieku. Zważywszy, że miejsce zapewne było nigdyś odsłonięte (dziś szubienica stoi w lesie), bez wątpienia skazańcy mieli, w swojej ostatniej godzinie, całkiem ładną panoramę na Wojcieszów i Góry Kaczawskie. Śmiać się jednak nie ma z czego. Na terenie szubienicy mamy potwierdzone co najmniej trzy egzekucje (pamiętajmy, że wcale nie musiało to być powieszenie), wszystkie z roku 1682. Na spalenie skazano mężczyznę (za sodomię), w tym samym roku ścięto kobietę (zabójstwo dziecka). Zawisł tu wreszcie za morderstwo pewien (nieznany nam) mężczyzna. Ciekawy wydaje się przedostatni przypadek. Ścięcie postrzegane bowiem było jako śmierć honorowa. Kobiety dopuszczające się morderstwa dzieci karano zazwyczaj utopieniem (Wojtucki, S. 153), bądź pogrzebanie żywcem.

Naturalnie, nie oznacza to, że na terenie miejsca kaźni wykonano tylko trzy wyroki. Było ich bez wątpienia więcej, jednak źródła o nich nie wspominają. Jak wspomina Wojtucki: “kronika Wojcieszowa wspomina również, iż pewna panna szlacheckiego rodu została przy szubienicy napomniana” (S. 255).

Kamienna, cylindryczna część szubienicy (podstawa) zachowana jest dziś w doskonałym stanie. To efekt prac konserwacyjnych. Szubienica wojcieszowska jest najlepiej zachowany tego typu obiekt na Dolnym Śląsku.

Więcej na jej temat również w artykule na stronie naszesudety.pl.

Szubienica w Wojcieszowie
Drugim wartym uwagi obiektem są pozostałości szubienicy w okolicy Lipy. Stoi w małym lasku, na połduniowy wschód od miejscowości. W odróżnieniu od obiektu w Wojcieszowie, nie znamy jej przeszłości. Jest też w dużo gorszym stanie, jednak wyraźnie widać jeszcze cylindryczną studnie, na której zamocowane były niegdyś belki egzekucyjne. Jak pisze Wojtucki, przed wojną uważano to miejsce za dawną pogańską kapliczkę (!).

Relikty szubienicy w okolicy Lipy
Gdy spojrzymy na stare mapy okaże się, że miejsc kaźni w Górach Kaczawskich było więcej. Galgenbergiem była na przykład góra Dudziarz nad przeł. Radomierską. Po wojnie nazwę “Straconka” otrzymało jednak (przypadkiem?) sąsiednie wzniesienie. Ciekawe ile z osób przejeżdżających drogą krajową nr. 3 zdaje sobie sprawę, że 200 lat temu na wzgórzu po prawej stronie, gdzie otwiera się panorama Kotliny Jeleniogórskiej, wisiały na skrzypiącym sznurze ciała skazańców... 

Galgenberg koło Radomierza, ponad dzisiejszą DK3
Dawne miejsce straceń nad Przełęczą Radomierską.
Z ciekawszych egzekucji: Bolesławiec, 16 czerwca, 1545 roku. Mathias Ruprecht, za podwójny gwałt, został przy pręgierzu pozbawiony męskości, a następnie ścięty i spalony. Również w Bolesławcu, 11 listopada 1679 spalono mężczyznę za czary. W Bolkowie w sierpniu 1595 Martin Beer został ścięty za bezczeszczenie ciał zmarłych. W Jaworze w 1543 roku niejaki Hans Herrman został spalony za sodomię z krową. W roku 1591 niejaki George Wittichen został ścięty za "obrazę majestatu". Na terenie lwóweckiego miejsca kaźni w roku 1727 Susanna Peckelt została ścięta i spalona za "nierząd i podłożenie ognia". Za podobny występek pod koniec lat 60. XVIII wieku ukarano kobietę w Wilkowie.

Naturalnie, to opisane wyżej wyjątki nie są reprezentatywne dla ogólnej liczby skazanych, jeśli chodzi o rodzaj przestępstwa. Najczęściej swój los na szubienicy dokonywali pospolici mordercy i złodzieje.

Zainteresowanym polecam publikację D. Wojtuckiego “Publiczne miejsca straceń na Dolnym Śląsku od XV do połowy XIX wieku”, wydaną przez Fundację Zamku Chudów w roku 2009. Z racji niskiego nakładu publikacja może być już trudno dostępna. Autor ten publikował również swego czasu w “Sudetach”.

Literatura

  • Wojtucki, D., Publiczne miejsca straceń na Dolnym Śląsku od XV do połowy XIX wieku, Fundacja Zamek Chudów, 2009.
  • Wojtucki, D. Wojcieszów - szubienica na Trzcińcu. [w]: Sudety (?), oraz naszesudety.pl .

9 komentarzy:

  1. opisujesz bardzo ciekawe miejsca! i do tego porządnie:)czasami odnoszę wrażenie,że ten sam kierunek kończyliśmy;)
    Może napiszę kiedyś coś o Chełmach-mój mąż sporo potu wylał badając pewne miejsca w Parku.Ale z drugiej strony trochę się obawiam-różne ciekawostki (akurat nie te, o których Ty piszesz) mogą przyciągnąć różnych "fanatyków", którzy działając niezgodne z prawem, po prostu zniszczą co się da:(czyli wykrywacz i heja...Przepraszam za ten osobisty wtręt-ostatnio znowu mnie to boli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co kończyłaś, ale ja historię :). Wszelkiej maści fanatycy i "pseudoeksplorerzy" to niestety problem, szczególnie w różnego typu dziurach. O tym zresztą celowo nie piszę. Wykrywacz to akurat najmniejsze zło (no, chyba, że kończyłaś archeo :) ).

    OdpowiedzUsuń
  3. kończyłam archeo :)a wykrywacza na oczy nie widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Budowla o ponurej sławie, a nie straszy tam przypadkiem?
    Chociaż gdybym nie wiedziała, że to szubieniaca, to pomyślałabym, że to kawałek baszty albo czegoś podobnego.
    Na moim Pogórzu jest góra o nazwie Szybenica /po rusińsku/, gdzie prawdopodobnie stała kiedyś szubienica i wieszano tam różnej maści opryszków, tudzież uczestników powstań chłopskich, którzy napadali na dwór pana i cięli wszystkich w pień. Takich "fabryk" nie mieliśmy. Zastanawiają mnie te kary potrójne, ucięli mu męskość, ścięli głowę i na koniec spalili, makabryczne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o różne makabryczne rodzaje kar, kogo, za co i gdzie karano, polecam wspomnianą wyżej publikację D. Wojtuckiego. Szczegółowo opisane wszystkie detale. Chociaż jest lepsza chyba na długie, zimowe wieczory, gdy wiatr wieje, a gałęzie drzewa za oknem szaleją :).

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, nie czytałabym tego, nie jestem zwolenniczką zadawania takich cierpień, czy sama śmierć nie wystarczy?
    Byłam kiedyś na wystawie narzędzi tortur, wyobraźnia ludzka jest bez granic, a ja potem nie mogłam spać. Wolę lepsze, ładniejsze oblicza tego świata, ot choćby wasze, dolnośląskie cudne krajobrazy, góry, kamienie, zamki, dopiero zaczęłam odkrywać ten świat i jestem nim zafascynowana. Serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niechaj to nie zabrzmi niesmacznie, ale:
    "ekstra"!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego ja tego nie widziałam, a byłam w Wojcieszowie?

    OdpowiedzUsuń
  9. fora
    Na reszte opowieści o szubienicy,zabytkach i historii o Wojcieszowie zapraszam http://www.wojcieszownet.fora.pl/

    OdpowiedzUsuń