6 kwietnia 2011

O Legnicy osobiście, raz jeszcze

O Legnicy już było, przy okazji publikacji przez Radio Wrocław unikalnego filmu z legnickich ulic z roku 1945. Mimo, że leży już daleko na nizinie, region legnicki jakby nie było - jest silnie związany z Pogórzem Kaczawskim.

No, to będzie osobiście. Z czym dzisiaj kojarzy mi się Legnica? Po prawdzie, nie znam zbyt dobrze tego miasta. W jego granicach administracyjnych bywam dość często, przejeżdżając obwodnicą, jadąc na północ. Obwodnica, taka, jak inna. Tyle, że długie zmiany świateł.

Legnica, Legnica, pomyślmy... Dziurawe, brukowane ulice w centrum, blokowiska poza nim. Leży, jakby nie było nad Kaczawą. Nad tą samą Kaczawą, co Kaczawskie! Że kiedyś były tramwaje, Bufe pisał, "Strassenbahnen in Schlesien". Że ładny, ale brudny i odrapany dworzec kolejowy, wielki i huczący, z zapowiedziami megafonowymi, których nie da się zrozumieć (pamiętam, jak z Görlitz do Świdnicy jechałem). Że Rosjanie, Związek Radziecki, Sowiecki, handelki, zegarki, lewe paliwo z samolotów, Migi pewnie jakieś i Suchoje, bo przecież nie Tupolewy. Mała Moskwa. No i że Piastowie Legniccy z Rogatką, co w końcu źle skończył. Że bitwa była, na tzw. Legnickim Polu, w 1241. Do dziś mam w głowie scenę z podręcznika do historii z podstawówki, jak to Mongołowie obnoszą na palu głowę Henryka Pobożnego. Właściwie, nie wiadomo do końca, czy bitwa miała miejsce, a jeśli tak, to gdzie.

Że miedź, że huta, co kadzi. Że KGHM. Że było województwo.

Rosjanie to chyba dość ważny (i ciągle żywy!) epizod w pamięci zbiorowej Legniczan (dziwnie to brzmi). Albo tych, co o Legnicy mają jakieś (czasem odległe) wyobrażenie.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że twórcy reklamy nieśmiertelnego i opiewanego w pewnych kręgach piwa EB wzorowali się na Legnicy. Albo przynajmniej w niej byli. Albo może chociaż słyszeli. Może i to nieracjonalne, ale właśnie ta reklama, przedstawiająca (jak to kiedyś ktoś zgrabnie ujął) "zapijaczonych Ruskich", kojarzy mi się właśnie z Legnicą. I kojarzyła jeszcze przed premierą filmu "Mała Moskwa", bo zdaje się, że to ten film zapoznał szerszą publikę z rosyjską przeszłością (albo może: epizodem w przeszłości) Legnicy. tak sobie wyobrażam jakąś podlegnicką wieś, jakiś dawny pałac, naprędce przerobiony na kwaterę dowódców (reklama powstała, o ile wiem, w Warszawie, w roku 1998, w agencji Leo Burnett i z Legnicą nie miała nic wspólnego).

A oto i jest. Koniecznie z dźwiękiem!



Jakoś tak zawsze się składało, że gdy przyjeżdżałem do Legnicy robić zdjęcia, pogoda była nie taka. I prawie samo zło mi się w oczy rzucało.











PS. Ja wiem, że w Legnicy też ładnie jest. Przepraszam Legniczan, jeśli poczują się urażeni. Po prostu nigdy do Legnicy szczęścia nie miałem.

2 komentarze:

  1. hehe, ja zawsze w Legnicy przejazdem byłam-pociągiem, więc perony mam obczajone (nie zliczę ile razy onegdaj kursowałam trasą Węgliniec-Wrocław):)
    fajne zdjęcie z plakatem "kolej na pielgrzymkę",a tuż pod nim sarkofagi książęcej zapewne pary:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może mnie się pogoda udała, bo to był 'ten pierwszy raz'?
    obeszliśmy tylko centrum, miałam okropną ochotę zobaczyć Zakaczawie i Tarninów, ale przez pierwsze tylko przejechaliśmy, a drugie zostawiliśmy na kiedy indziej - mam nadzieję, że to niebawem - bo w grudniu dzień krótki, mimo ładnej pogody zdjęć już nie dało się zrobić.

    OdpowiedzUsuń