4 maja 2011

RRR, odc. 3

Śnieg już trochę stopniał, ale ciągle trzyma się nieźle. Dojazd do domu okazał się prostrzy niż się spodziewałem (podołał, jak widać, równiez pojazd po prawej stronie). 


Ucierpiała również niestety nasza zdziczała grusza. Przycinanie odłożyliśmy na jesień, ale zabiegi pielęgnacyjne rozpoczęły się samoczynnie. Szkoda, że ze złej strony...

Widząc śnieg za oknem pracuje mi się z niewiadomych przyczyn lepiej. Tyle, że człowiek oczekuje zmroku ok. 17, a tu - ósma i ciągle jasno...

Tynk gipsowy nie jest moim szczytem marzeń, ale - na początek, w części pierwotniemieszkalnej, niech będzie. Jako, że nigdy nie miałem specjalnie z nim kontaktu, moje mozolne próby odtworzenia "uciętych" narożników przy oknach rozpocząłem od nałożenia ogromnej ilości gładzi - i pozostawienia do wyschnięcia.

Po wyschnięciu udało się przywrócić oryginalny kształt narożnika. Tu - jeszcze przed ostatecznym szlifowaniem.

2 komentarze:

  1. TYNK? Ło matko! Cóż za tempo.

    OdpowiedzUsuń
  2. zestawienie śniegu z zielonymi liściastymi drzewami robi wrażenie cokolwiek psychodeliczne:)
    Oo, tempo prac imponujące:)! pewnie wnet zamieszkacie:)

    OdpowiedzUsuń