26 lipca 2011

Stała się światłość...

...w korytarzu. Niniejszym ogłaszam, że wstawiłem własnoręcznie pierwsze okno w życiu. Pianka okazała się bardziej rozprężalna, niż mi się zdawało, toteż zabrakło jej lekko na zewnątrz (za to nadmiar jest w środku).





Okno zostało zamurowane przez poprzednią właścicielkę, z bliżej mi nieznanych przyczyn. W korytarzu zapanowała bezwzględna ciemność. W jego miejscu powstała rozdzielnia elektryczna (która aktualnie znalazła już zupełnie inne miejsce). Okna zostały zrobione na zamówienie w stolarni, a oszklone za darmo w ramach rekompensaty po tym, jak jedno z moich starych okienek, po oddaniu do oszklenia, przypadkiem zabrała śmieciarka. Chwała jeleniogórskim szklarzom za taką postawę. 

Analogiczna sytuacja, tj. zamurowane okno, jest niestety w łazience, po drugiej stronie drzwi. Okno już gotowe, czeka na odkucie żużlowego pustaka, który aktualnie wypełnia dawny otwór okienny. Oj, będzie się działo, bo ciężko to czymś ruszyć, a po drugiej stronie kafelki... Na poniższym zdjęciu widać jakże mizerne moje próby nadgryzienia czymkolwiek tego świństwa. 




Zdjęcie sprzed przebudowy dokonanej przez poprzednią właścicielkę.
W bliżej nieokreślonej przyszłości czeka nas renowacja i przywrócenie starych drzwi. Na szczęście nie ucierpiały specjalnie w trakcie remontów poprzedniej właścicielki (i wstawiania tego, co prezentuje się na zdjęciu numer jeden) i leżą w tzw. miejscu bezpiecznym. Przyjdzie i na to kolej.

PS. I wywaliłem tego paskudnego halogena, co nad drzwiami wisiał. Założyłem za to małą lampkę z Castoramy, za złotych 25, i żarówkę o takiej samej mocy. Wiem, że kicz, ale na halogen już dłużej patrzeć się nie dało.

5 komentarzy:

  1. okno gites! a lampka wcale nie kicz-klimatyczna:) malw pod oknem okrutnie zazdroszczę!ja mam odwodnienie wokół chaty i na klińcu nic mi nie wyrośnie:((

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak trzymać! Drugie okno pójdzie jak po maśle. Na dolnym zdjęciu widać drzwi do stajni. Można doskonale je na nowo wykonać z desek podłogowych 2,5cm sprzedawanych na paczki w Castoramie z użyciem starych zawiasów. Zielone wrota - bajka!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Drugie okno to trochę bardziej skomplikowany temat, ale mam nadzieję, że go jutro rozpracuję. Deski na drzwiach od stajni trzymają się nieźle i póki co nie ma potrzeby wymiany (trzeba będzie je za to troszkę wyrównać, bo lekko opadły). Zielone wrota wrócą, ale myślę, że po zimie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i znów okazuje się, że nie ma takiej rzeczy, której człowiek nie mógłby zrobić sam:)

    Będąc pod wrażeniem postępów, podbudowani... zdychamy z zazdrości;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu lepiej! U nas też pianka rozprężała się w sposób nieopanowany. Trzeba było ją potem przycinać na równo.

    OdpowiedzUsuń