21 sierpnia 2011

Sposób na depresję

Macie może depresję? Zdarza się każdemu. Ponoć cierpi na nią 10 % społeczeństwa. W naszym kraju pewnie trochę więcej. Cóż, jest na to sposób. Zamówcie koparkę. Choćby na dwie godziny.




Koparka przyjechała oficjalnie w celu zakopania szamba, ale znalazło się dla niej kilka mniejszych robót. Skończyło się na sześciu godzinach, a końca nie widać, ale: warto :). Już po godzinie humor z poranno-przedkawowo-mizernego zmienił się w niemal euforię. Koparka, to jest to! Krajobraz zmienia się nie do poznania, kilkoma machnięciami łyżki realizuje się to, co łopatą zajmuje cztery dni. 

"A tam zrobimy parking". "A tu droga będzie". "A tędy będzie woda płynąć". Mówisz - masz. To jak zawracanie rzek. Wiecie, Amu-daria, Syr-daria. Wielkie rzeczy się dzieją.

Ukończone zostały wykopy pod drenaż budynku, parkingu i podwórka. A rury już czekają, pozostał żwir. Z tym ostatnim, jak się okazuje, w okolicy nie tak łatwo (w górach mieszkamy przecież, skąd niby tu kamień?). Ale będzie, będzie, tylko Kamaza trzeba załatwić, a to nie tak hop-siup (wiecie, jak to z Kamazami bywa). Fundamenty (albo coś na ten kształt) zaizolowane, zostało ułożenie rury, geowłókniny, żwir... i zamykamy interes. 

Rury przygotowane. 200 metrów rur zakopiemy na działce. Czy to nie wspaniałe? :)


Koparka w akcji. Najpierw droga podle budynku, potem drenaże.

A w międzyczasie parking będzie.


Wykop gotowy.

Droga (jeszcze bez poziomu) i drenaż zewnętrzny (ten od łąki). Przy domu oczywiście drugi, ale drenażu nigdy mało.

Szambo obsypane. Krajobraz lekko księżycowy. Ale.. zarośnie.

A tu jeszcze rano był wielki dół. 


Przy okazji serdeczne podziękowania dla: 
- Martina, za nieocenioną pomoc w całokształcie (włącznie z masakrą lepikowo-asfaltową w upalne, niedzielne popołudnie),
- Jackowi - za wszelkie porady dotychczas udzielone, a i zaocznie za te w przyszłości. I za busa, bo Agilą z  Ferozą razem wziętą woziłbym rury jeszcze trzy dni.
- firmie koparkowej Spec-Dach z Sokołowca (niech Was nazwa nie zmyli, chociaż dachy też robią) - solidne chłopaki, po godzinie pracy koparki nie poznajesz swojego podwórka :). Polecamy!

Skoro jesteśmy przy temacie szamba, nie sposób nie wspomnieć o jego wykonawcy, który po wzięciu zaliczki uciekł z placu budowy, nie skończywszy tego, co miał skończyć. Czeka mnie teraz miła wycieczka do wnętrza ziemi z dysterbitem w ręku, aby to samodzielnie uszczelniać. Ale to w innym odcinku. Człowiek się na błędach uczy - nigdy więcej zaliczek...

8 komentarzy:

  1. Na depresję dobra jest tez kosiara z traktorem. Im większa, tym lepsza. Zwłaszcza na nasze chwasty:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Koparka usunie chwasty skuteczniej :).

    OdpowiedzUsuń
  3. No i tak trzymać! W końcu pokazałeś kawałek budynku z zewnątrz po odsłonięciu szachulca! Robota - jak złoto!

    OdpowiedzUsuń
  4. no, koparka to jest to! u nas szalała równo 2 lata temu - przy odwodnieniu i odsuwaniu ziemi od budynku:)
    coraz ładniej u Was:)!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas kopara szalała wiosną, a teraz już jest zielono i kosimy trawę na wykopach, ślad nie został, chyba, że lekkie osiadanie ziemi. Zagroda, widzę, na górce, chyba ładne widoki stamtąd są, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dom nabiera charakteru, mur pruski to jest to, co uwielbiam (u nas z zewnątrz tylko w części gospodarczej, ale zawsze coś)
    Kibicujemy i życzymy dalszych tak spektakularnych postępów :)

    Ps. Czytałam, że zastanawialiście się co dać na podłogę w sieni? Myśleliście o cegle? My rozbiórkową pocięliśmy i układamy na ocieploną wylewkę, jak płytki.

    OdpowiedzUsuń
  7. O cegle myślałem, ale skutecznie hamuje te pomysły jej grubość i koniecznośc kucia niżej (tam są też rury). Można jakiś link / foto prosić efektu finalnego? Bo cegły rozbiórkowej to u nas dostatek...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cegłę pocięliśmy na ok. 3cm płytki, a brzegi sfazowaliśmy. Na efekt finalny trzeba poczekać, bo prace ciągle trwają. Jutro prześlę Ci na maila zdjęcie, jak to wygląda przed fugowaniem i impregnowaniem.

    OdpowiedzUsuń