2 listopada 2011

Czego się boimy

Oto lista. Schizofreniczna nieco. Wewnętrzny dialog Obaw i Głosu Uspokajającego, tak sobie przed nadchodzącą zimą głównie rozmawiają. Boimy się. W dobie kryzysu i niestabilności ekonomicznej obawy różne są chyba jak najbardziej uzasadnione. Z tym, że te nasze są jakby bardziej przyziemne.

Droga w wąwozie. Marzec 2011.


Boimy się:
- tego, że droga w wąwozie będzie wyglądać zimą tak, jak w tamtym roku.
Głos uspokajający: nawet jak będzie, to chyba i tak się dojedzie, bo przecież bolid terenowy mamy, a do niego pług odśniezny. A sąsiedzi traktory mają.
- Tego, że droga nad wąwozem też.
Głos uspokajający: przecież będa odśnieżać.
- Tego, że wbrew zapewnieniom, gmina w przyszłym roku nie poprawi stanu tejże.
Głos uspokajajacy: ale przecież obiecali. A kawałek zrobili już w tym roku.
- Tego, że trudno będzie zimą utrzymać przejezdność odcinka drogi przez łąkę, bo go zawieje.
Głos uspokajający: no to trzeba go będzie udrożnić... Fajna zabawa przecież. Śnieżek. Puszysty. Biały. Miętki.
- Tego, że szambo za szybko się przepełni.
Głos uspokajający: póki co nie miało to miejsca. A od smrodu jeszcze nikt nie umarł.
- Tego, że nie uda się odnaleźć przedwojennych właścicieli domu i nigdy się nie dowiemy, kim byli, co robili, o czym tu myśleli i czy też bali się tego, co my.
Głos uspokajający: wiemy już sporo, więc dowiemy się pewnie jeszcze więcej. 
- Tego, że zabraknie drewna.
Głos uspokajający: czyś ty zwariował?! Z 15 metrami drewna się martwisz?!
- Tego, że nie uda się wyremontować w przyszłym roku szopy (i utoniemy w tym, co znajduje się w stajni).
Głos uspokajający: skoro w tym roku się tyle udało, to czemu nie w przyszłym..? Zresztą, z bajzlem - jak ze smrodem. Też nikt nie umarł.
- Tego, że trzeba jeszcze dokupić 0,7 ha, żeby stać się rolnikami i mieć formalnie agroturystykę.
Głos uspokajający: zawsze można coś wydzierżawić.
- Tego, że trudno gdzieś w okolicy kupić sensowną ziemię na ogród w sensownej cenie.
Głos uspokajający: no cóż, ludzie mają większe problemy...
- Tego, że zamarznie woda w rurach koło domu (choć nie powinna, bo są ocieplone i zasłonięte).
Głos uspokajający: a czemu ma się to stać niby, skoro rury są metr pod ziemią?
- Tego, że będzie generalnie zimno i pada i zimno i pada. Ale taki tu już urok.
Głos uspokajający: no właśnie, taki już tu urok. Przyzwyczaić się trzeba. A jak nie, to sprzedać - i na Teneryfę. Albo chociaż do Świdnicy.
- Tego, że jest czasem woda w piwnicy (była 150 lat i dom stał, więc może jutro się nie zawali).
Głos uspokajający: jest przecież drenaż. Nowy, tymi ręcami zrobiony...
- Tego, że idzie ponoć kryzys i wojna.
Głos uspokajający: było jak było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było...


8 komentarzy:

  1. "Tego, że nie uda się odnaleźć przedwojennych właścicieli domu i nigdy się nie dowiemy, kim byli, co robili, o czym tu myśleli i czy też bali się tego, co my.
    Głos uspokajający: wiemy już sporo, więc dowiemy się pewnie jeszcze więcej. "
    To czekam na jakiś wpis na tę okoliczność:)
    A poza tym, uszy do góry:) i widzę, że Głos uspokajający jest bardzo rozsądny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. my preciousssssss... nikt nam go nie odbierze.. my precioussss ssssszachulec ;->

    OdpowiedzUsuń
  3. My też mamy obawy i rozterki, to jest chyba wpisane w nasze życie, ale trzeba patrzeć bardziej optymistycznie bo strach nic nie zmieni tylko otępia.
    Jak rano zaświeci Wam słoneczko w okna to na przekór wszystkiemu chce się żyć i tego słoneczka Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. my mamy obawy znacznie poprzedzające te Twoje i szczerze? że np. nie uda nam się w wyznaczonym czasie zarobić na dom albo..., że nie znajdziemy takiego, o jakim marzymy. I bardzo bardzo byśmy chcieli już mieć obawy te z podgrupy Twoich. TRZYMAJ SIĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. @naszapolana - obaw finansowo-zdrowotnych nie ujmuje powyższa lista, bo tym z zasady nie chwalę sie na forum publicznym...

    @śledzibowcy - u nas ni ma szachulca. Jest mur pruski (takie to dziwne rozróżnienie w języku polskim). A swoją drogą, nie uwierzycie, gdzie ostatnio przypadkiem trafiłem... -> http://imageshack.us/photo/my-images/600/acoto.jpg/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam nadzieję, że słuchacie głosu uspokajającego... bo byście oszaleli!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mamy podobne "bania"; szambo, drewno, śniegi, droga. woda. A nie boicie się, że piec szlag trafi przy -30 na dworze? Albo braku prądu przez tydzień? Podpowiadam moje strachy osobiste, warto mieć na zapas.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. E tam. Pieca szlag nie trafi. Byłoby to możliwe, gdybym w nim przy tych -30 nie palił, no ale to się wzajemnie wyklucza (tzn. -30 i niepalenie w piecu). Prądu się nie boję, bo ogrzewanie i woda działają i bez niego. Internetu by za to nie było. I to już problem...

    OdpowiedzUsuń