21 listopada 2011

Na dobrej drodze


Tydzień mnie prawie nie było, a tu nagle zmiany.

Po pierwsze, ktoś ukradł liście na drzewach. Jak wyjeżdżałem, to jeszcze były tu i tam, może i żółte, ale zawsze. Teraz nie ma nic. Mam nadzieję, że komuś się przynajmniej przydadzą. Liśćmi bardzo się nie martwię, bo w przyszłym roku będą następne. Mam nadzieję.

Po drugie, wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi, Gmina postanowiła zrobić nam drogę. Wydarzenie to wiekopomne miało zrealizować się w przyszłym roku. A tu niespodzianka.




Co ciekawe, droga powstała również na nie-gminnym gruncie, tzw. Ziemi Niczyjej, bowiem droga przebiega częściowo przez las i do rzeczonej Gminy w miejscu tym nie należy. Tym lepiej dla nas.

Droga jest szutrowa, lekko utwardzona (acz bez przesady) i ponoć zrobienie jej trwało całe cztery godziny. Nie poszkodziłoby jeszcze przejechać po niej walcem, bądź innym ciężkim sprzętem (byle nie traktorem zrywkowym...). Ale nie wybrzydzajmy. Jak na kilkugodzinną pracę efekt jest niesamowity. To i dobrze, że kilkugodzinnej tylko, bo po zimie pewnie będzie wyglądać gorzej, a skoro to kwestia dniówki traktora, to będzie podstawa, aby jeszcze wymęczyć jej niskonakładową przecież naprawę.

Z drogi szutrowej cieszę się tym bardziej, że istniała groźba (!) powstania drogi asfaltowej, której sobie nie specjalnie życzę. Dobrze jest, jak jest.





Po trzecie, Zimy Prawdziwej ((C), TM, (R)) na horyzoncie nie widać, mimo, że w nocy temperatura już dobrze poniżej zera. Połowa listopada już dobrze za nami, a śniegu ciągle ani płatka nie spadło. To i dobrze, bo mimo, że ładnie, biało, puszystko, miętko, to przy okazji i zimno, i trudno, i zasypano. Więc czekajmy dalej. Jak dla mnie - mogłoby tak być i do marca.

Po czwarte, noszę się z trudnym zamiarem uporządkowania wreszcie tego, co wiem o historii domu, Kolonii, Rząśnika i okolic. A trochę tego już jest. Ale to jeszcze potrwa, bo mam nadzieję, że największe odkrycia dopiero przed nami. 

W końcu jesteśmy na dobrej drodze.

4 komentarze:

  1. Cieszę się, że macie nareszcie wymarzona drogę, łatwiej będzie pewnie do Was dojechać jak i Wy prędzej wybierzecie się do nas :)
    czekam na historię domu, pewnie będzie ciekawa, a z braku zimy cieszę się również, nie tęsknię za śniegiem
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No to pozytywnie! A odcinek przez lasek zrobili? Ryzykowaliśmy zawieszenie się na koleinach, ale jakoś daliśmy radę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobili. Możecie spokojnie przyjeżdżać:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda imponująco.
    Jak to dbają o ludność napływową - ledwo zostaliśmy włościanami, to nam asfalt wylali i u Was podobnie.

    OdpowiedzUsuń