30 listopada 2011

Dawne wiejskie wnętrza. Skansenowe inspiracje. 50 zdjęć.

"A co te tynki takie krzywe, nie wyszło, co? Co?! Tak ma być? To co pan, skansen tu robisz jakiś?"


Określenie "skansen" trochę mnie podbudowało (choć z założenia miało chyba być lekko obraźliwe). Stare wnętrza wydają mi się być dużo bardziej harmonijne, uporządkowane, praktyczne i estetyczne. I ponadczasowe. Dlatego prowadząc remont staram się w domu maksymalnie nawiązywać do ich wyglądu.

Nawiązywać nie zawsze znaczy odtwarzać. Bo na starym stole stoi jednak komputer, a w kuchni, obok pieca, zainstalowałem piekarnik.  Jedzenie trzymamy w lodówce, a za potrzebą nie biegamy za stodołę. To nie rekonstrukcja. To nawiązanie.

Nawiązywać można róznie. Dla jednych nawiązaniem będzie stary stół, inni starają się odtwarzać stare wnętrza możliwie dokładnie, eksponując stare wyposażenie, a chowając po kątach nowe (projektuję własnie lnianą zasłonę na lodówkę).

Niestety, nie zawsze wiem, jak się w tej tematyce poruszać. Zdjęcia, książki, ryciny, czasem nie wystarczą. Podczas odwiedzin starych, ale wciąż żywych (zamieszkanych) domów spotykamy się nieraz z tysiącami przebudów, różnie przeprowadzanych, czasem zupełnie współczesnych; ciężko dotrzeć do oryginalnego wyglądu danego pomieszczenia. Brakuje mi inspiracji starych wnętrz. 

W jej poszukiwaniach, warto czasem zajrzeć więc do prawdziwego skansenu. Wie es damals war.


Muzeów etnografinczych na wolnym powietrzu w naszej okolicy (dość szeroko rozumianej) nie znajdziemy wiele. Jednym z takich obiektów jest Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego w Pstrążnej (k. Kudowy-Zdroju). Sęk jednak w jego lokalizacji, bo nie dość, że leży na terenie dawnego Hrabstwa Kłodzkiego (nie mylić z Kotliną Kłodzką), która od dawna katolicka, odstawała nieco od naszej śląskiej tradycji, to w przypadku tej akurat miejscowości łatwo zauważymy wyjątkowo silne (jak na Ziemię Kłodzką nawet) wpływy czeskie. "Böhmische Winkel", mówiono. Będąc zresztą w Pstrążnej zastanawiam się, czy nie bliżej tu czasem do Czech. Ale i w Pstrążnej znajdziemy sporo ciekawych wnętrz. 

Wróćmy więc na Śląsk. Z tym Górnym problemu nie będzie. W jego dawnej stolicy, Opolu, znajduje się Muzeum Wsi Opolskiej. Nazwa chyba nawiązuje do całego tzw. "Śląska Opolskiego", którego idei do końca nie udało mi się jeszcze zrozumieć. Ale w Muzeum - szaleństwo. Hulaj dusza. Oprócz domów różnej konstrukcji z różnych epok, spichlerzy, budynków gospodarczych, znajdziemy czynną kuźnie, młyn wodny (też działa, a co), kościół, wiatraki... 

A skoro już jesteśmy w Opolu, w Muzeum Śląska Opolskiego odwiedzić możemy jeszcze kamienicę czynszową. Niby miejskie życie różni się od wiejskiego zasadniczo, ale pamiętajmy, że z biegem czasu miejskość coraz bardziej docierała pod strzechy i pewne sprzęty (ba, może i nawet styl życia!) trafiały na wieś. Zajrzeć można też do kilku mniejszych muzeów w okolicy - np. Muzeum Ziemi Prudnickiej.

Śląsk Dolny (ten "nasz" przecież) nie może się poszczycić większymi ekspozycjami w omawianym temacie. Jest Muzeum Etnografincze we Wrocławiu, ale jego ekspozycja jest, powiedzmy oględnie, dość skromna.

Działa ponadto Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach, w którym nie byłem. Może ktoś wypowie się na temtat jego ekspozycji. 

Skoro poruszamy się po dawnym Śląsku, nie sposób pominąć Muzeum Etnograficznego w Ochli k. Zielonej Góry. Pech chce, że to miejsce akurat miałem okazję odwiedzać wielokrotnie, ale niemal nigdy nie udało mi się wejść do środka domów (pomijam wizytę w wieku lat sześciu, z której pamiętam niewiele).

Cóż, zapraszam więc na wycieczkę po skansenowych wnętrzach. Będzie też kilka ujęć zewnętrznych, bo trudno się powstrzymać :).

Ochla, wczesna wiosna. Klasyczne błoto i koleiny - szkoda, że od opon samochodowych, a nie wozów :)

Wrocław. Niby - kuźnia. Niby, bo z tą w Pstrążnej równać się nie może.

Wrocław. Ehh, te tynki i lampki...

Wrocław


* * *
Muzeum Ziemi Prudnickiej. Lata 30.

Muzeum Ziemi Prudnickiej. Czego brakuje? Sprawdź na tablocy przed wyjściem do supermarketu... Na sklepowe wnętrze też przyjdzie pora, w Muzeum Wsi Opolskiej (niżej).
Muzeum Ziemi Prudnickiej. Pamiętam taki stół do zmywania.
Muzeum Ziemi Prudnickiej. Regał - wieszak. Klasyka wyposażenia każdej kuchni.


Muzeum Ziemi Prudnickiej. A tu chaos lekki zapanował...

Muzeum Ziemi Prudnickiej.

* * *

Opole - Muzeum Śląska Opolskiego. Kamienica czynszowa.

Opole - Muzeum Śląska Opolskiego. Kamienica czynszowa.
  

Opole - Muzeum Śląska Opolskiego. Kamienica czynszowa.

Opole - Muzeum Śląska Opolskiego. Kamienica czynszowa.


Opole - Muzeum Śląska Opolskiego. Kamienica czynszowa.


* * *

Pstrążna. Na dzień dobry niezbyt wesoło - będący poza terenem skansenu, lecz stojący tuż obok - piękny, lecz okrutnie zrujnowany i zaśmiecony dom. 

Wypiek chleba w pstrążnej. Ten akurat trafił bodaj dla samego biskupa.

Pstrążna

Pstrążna

Smacznego.

Pstrążna. Warsztat szewski.

Pstrążna 
Pstrążna. Czechy? Niemcy? Polska? Póki co haftowanie idzie mi dość średnio...
Pstrążna. Sposób mocowania firan stał się inspiracją dla moich - z tym, że wyszły jakby lekko masywniejsze...
Pstrążna.
Pstrążna. Półka po lewej od pieca - obowiązkowe wyposażenie każdego domu.
Izba dzienna

Gdzieś myć trzeba...
Pstrążna. Urządzenie, któremu nadałem nazwę "napokrywnik". Nie wiem, jak nazywa się prawidłowo. Faktem jest, że w moim domu też je odnalazłem, użykowane nie do końca zgodnie z przeznaczeniem (na klucze).

Pstrążna.

* * *


Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej.

Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej. Kto ma starą (oryginalną) płytę, ma może jeszcze podgrzewacz wody...

Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej. Gasthof, nieco klaustrofobiczny. Pani pilnująca była chyba z epoki, ale uparcie nazywała  portret Hindenburga wiszącego na ścianie Habsburgiem. Ten pierwszy chyba by nie wybaczył.

Muzeum Wsi Opolskiej. Sklep. Lata 30 XX wieku.

Muzeum Wsi Opolskiej. Sklep. Mój "napokrywnik" w wersji max.

Muzeum Wsi Opolskiej. Sala szkolna.

Muzeum Wsi Opolskiej.

Muzeum Wsi Opolskiej.

Muzeum Wsi Opolskiej. Płotek klasyczny.

Muzeum Wsi Opolskiej. Lata 30?.

Muzeum Wsi Opolskiej.

Muzeum Wsi Opolskiej. Sufit - inspiracja dla naszego...
Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej

Muzeum Wsi Opolskiej


Tyle zdjęć. Gdzie szukać więc dalej inspiracji? W zamieszkanych domach, pod warstwą płytek z Castoramy i gładzi gipsowej na ścianach? A może pozostają nam tylko książki, widokówki, ryciny? 

10 komentarzy:

  1. zdjęć uzbierałeś sporo!
    u nas jest tak,że chyba nieco się rozjeżdżamy w wizji wnętrza np. głównej izby. Mąż chciałby wszystko stare i z epoki (jakby mu staroci brakowało ;) ), ja jestem nieco praktyczniejsza. Wiadomo, pewne zdobycze cywilizacyjne jak lodówka, itp. muszą być, ale nie wszystko stare. Mamy dzieci, więc nie wyobrażam sobie,że wszystkie kubki np. będą przedwojenne (strach,że młodzież stłucze cenny kubeczek...), no i pomieszczenie,jak dla mnie musi być wygodne do posprzątania. Jakoś chcemy te wizje pogodzić, ale jeszcze do realizacji u nas daleko. Ja poszukuję inspiracji na dawnych zdjęciach lub po prostu oglądam w sieci stare domy z okolicy do sprzedania. Czasem można znaleźć fajne rozwiązania (dobór kolorów, itp.), słyszałam,że w Czarcim Młynie w Czerniawie jest zbiór przedwojennych sprzętów agd :)- jeszcze tam nie zajrzałam. Widziałam też ładne zdjęcia wnętrz ze słowackiego skansenu na tym blogu: http://chatasudecka.blogspot.com/2011_08_01_archive.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjecia świetne, sama pamiętam ten stół z miskami do mycia naczyń....stał w kuchni u cioci w mieście.
    Przemek nie wiem czy byłeś w skansenie koło Wambierzyc, tam też jest dość dużo sprzętów, byłam tam kilka lat temu więc nie wiem jak to dziś wygląda.
    Stare rzeczy w chacie są jakby wpisane w wystrój ale trzeba wziąć poprawkę na funkcjonalność i wygodę. Myślę że sobie z tym świetnie radzisz...

    OdpowiedzUsuń
  3. A chałupa karkonoska w muzeum w JG (dla regionu to chyba podstawa)?. Widzę straszny bałagan w skansenowych meblach (co robią np. dolnośląskie: skrzynia i kredens w Muzeum Wsi Opolskiej? Muzeum we Wrocławiu to kompletne nieporozumienie, zwłaszcza jeśli idzie o stosunek ilościowy posiadanych eksponatów do wystawionych (no i ta ekspozycja... i ten "dostosowany" do niej obiekt...).
    By poznać pierwotną kolorystykę- remont pomieszczenia zawsze zaczynam od stratygrafii, i to wszystkich elementów jednocześnie, tj. z razem z drzwiami, futrynami,sufitami i wnękami okiennymi. Potem decydujemy , czy hmm... jest do czego wracać. Ogólnie wydaje się jednak, że większy sens ma odtworzenie samego klimatu (byle z gustem) niż zastawianie pomieszczeń starociami przy jednoczesnym ukrywaniu wszystkiego co "nowe".

    OdpowiedzUsuń
  4. U mieszkaniu, w którym Pan mieszkał :) była kiedyś taka naścienna lista zakupów (po Niemcach mojej Babci została), ale brakowało na niej połowy suwaczków... Co do sprzętów, to w okolicznych wsiach ludzie mają jeszcze tego sporo po garażach i szopach.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Mateus: Muzeum Karkonoskie jest obecnie zamknięte :). Co do pomieszania w MWO: nie wiem, czy to nie ja czasem nie pomieszałem podpisów. Trzeba sprawdzić, co by fałszywego świadectwa nie dawać... A w Pstrążnej jest nawet (zdaje się, że w dawnej gospodzie) tzw. "izba przesiedleńców". To jest dopiero pomieszanie! :) Ja tam jestem zwolennikiem "chowania", może nie wszystkiego, co współczesne, ale biała lodówka i srebrny piekarnik kole mnie w kuchni w oczy. Jakoś dyskretnie staram się postawić w kącie, albo zasłonić.

    @O.: Po wsiach to jeszcze jest, czasem w stanie smutnym, czasem niedocenianmym. Znajomi mieli dom kupować, już się (na etapie umowy przedwstępnej) nim mocno zajęli. Kredytu ostatecznie nie dostali, ale poszli do właściciela, czy mogliby chociaż kredens kupić. Gdy weszli, właściciel akurat kończył rąbać...

    OdpowiedzUsuń
  6. o, jeszcze sobie przypomniałam - w domu Braci Hauptmannów w Szklarskiej jest jedno pomieszczenie - izba - z epoki. Zapamiętałam pociesznego manekina chłopa i dużo kufli bolesławieckich, przedwojennych ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. a na piętrze gabinet i chyba salon jednego z pisarzy;]nie samą kuchnią człowiek żyje ;]]

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam salon Hauptmanna (z maszyną do pisania). Mam nawet zdjęcia, ale się trochęnie kwalifikuje ;). Na dole nie pamiętam - były chyba jakieś paciaje (przepraszam za ignorancję - chodzi o współczesne malarstwo). Ale to było w 2007 chyba, może coś się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, na dole są paciaje :) (też się nie wyznaję na współczesnym malarstwie typu: "ciepnę farbę gdziebądź, co z tego wyjdzie? niech martwią się krytycy", nie lubię takich malarzy -tfurców), ale i nie tylko, normalne współczesne rzeczy też są. Byłam w muzeum w lipcu - izba wyglądała na stałą część ekspozycji.

    OdpowiedzUsuń