28 grudnia 2011

Dwanaście dni. Zwyczaje między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli.

Dawne zwyczaje znane nie tylko z Gór Kaczawskich (choć w duże mierze), ale chyba warte przypomnienia. O większości, również w związku z wymianą ludności po roku 1945, nikt już dzisiaj tu nie pamięta.

Okres między 26. grudnia a 6. stycznia posiadał w kalendarzu szczególne znaczenie. Tak zwanych “dwunastu” (albo “dwanaście dni świątecznych”, “Zwölf Weihnachtstage”) ważne było zwłaszcza na wsi, gdzie rytm życia był bardziej związany z rytmem przyrody. Chętnie wróżono, bo od tego, jaka będzie pogoda, zależało bardzo wiele. I nie tylko zresztą od pogody. To okres małej i wielkiej magii. Niby świątecznie, ale trochę i straszno.

Jak w zimowym lesie. Niby ładnie i odświętnie biało, ale to nie ten sam las, co w letnie, słoneczne popołudnie. Coś się w tej ciszy czai.


Klapper pisze, że owych dwanaście nocy, które między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli to czas różnych podłych duchów. Ale nie tylko, bo w tych dniach można przepowiadać pogodę na następny rok. Każdy dzień odpowiadał konkretnemu miesiącowi w nadchodzącym roku. Co ciekawe, u Peuckerta o owych duchach nie ma ani słowa (choć jest trochę o wilkołakach, które, głodne krążą aktualnie po okolicy), natomiast jest sporo o różnych sposobach przepowiadania przyszłości, nie tylko tej meteorologicznej.

Możliwości jest wiele. “Pod jednym spodkiem kładzie się kapustę, która oznacza śmierć, pod pozostałymi dwoma chleb i pieniądze. Każdy może dowiedzieć się, co czeka go w następnych latach” (Peuckert, Schlesische Volkskunde). Te dni (podobnie, jak Noc Świętojańską) to czas, kiedy “przyszłość stoi otwarta, [dni] w które skuteczne są czary, w które można znaleźć ukryte pod ziemią skarby” (tamże). 

W “dwanaście dni” zarówno ludzie, jak i zwierzęta, muszą jeść obficie, bydło niekiedy karmi się podwójnie. Kto tego nie robi, będzie głodny cały rok. Kto przyłoży ucho do ziemi, może usłyszeć głosy z zaświatów. Kto patrząc przez ramię w okno zobaczy tam zmarłych - sam umrze w przyszłym roku (obie czynności u Peuckerta wykonuje się w wigilię). W okresie "dwunanstu" nie są wskazane również prace porządkowe: Kto w "dwunastu" wiesza na zewnątrz pranie, sam się powiesi w domu (Peuckert, Schlesische Volkskunde).

Ale były też dobre wróżby.
“Kunzendorf (znowu nie wiemy o którą wieś chodzi, bo tą nazwę posiadało ich bardzo wiele - PJ) dziewczęta wyrzucają w sylwestra za siebie obierki jabłek, z tego, jak się ułożą, można wyczytać pierwszą literę przyszłego męża. Albo rzucają ponad głową swoim butem, stąd, gdzie wskaże jego czubek, przyjdzie wybranek, albo w tym kierunku uda się ona (na ożenek) - mawia się w Alzenau (...)”. 
Rabendocken (Krucze Skały - PJ) koło Złotoryi stoją ze swoimi skarbami otwarte, podobnie jak Heuschersäle, gdzie siedzi młoda dziewczyna, która wyszywa koszulę; gdy skończy, skończy się również świat; nie powinno to już potrwać długo, bowiem kończy ona już ostatni rękaw (...). Również Nachtjäger ma co robić, bo po okolicy krążą wilkołaki. Ponad wszystko nie można wilka w tym okresie nazywać wilkiem, tylko śmieciem, robactwem, kto tego nie robi, tego wataha dopadnie i rozerwie na strzępy”.
W.E. Peuckert, Schlesische Volkskunde

Lokalizacji Heuschersäle nie udało mi się póki co potwierdzić (a byłoby to, z racji zbliżającego się wszak końca świata, dość wskazane).

O Rabendocken znajdziemy też legendę w trochę innej wersji (sagen.at). Miał tam w dawnych czasach stać zamek, którego właściciel wyrzekł się Boga i był podłym człowiekiem, żyjąc z rabunku i mordu. Wyglądając kiedyś z zamkowego tarasu, w poszukiwaniu nowej ofiary, został dostrzeżony i przemieniony w kamień przez potężnego czarownika. Oczywiście, zrabowane skarby pozostały, a dostać się można do nich w noc bożonarodzeniową, gdy wrota pozostają otwarte przez godzinę, od północy. Kto znajdzie wówczas wejście, musi się naturalnie spieszyć, bo jeśli pod ziemią zabawi zbyt długo, w godzinę po północy wrota się zamkną, a śmiałek nie zobaczy więcej światła słonecznego.

Pogoda w ostatnich dniach jest dla nas dość łaskawa i wygląda na to, że pozostanie taka przez najbliższy okres czasu. Czy to pomyśna wróżba na przyszły rok? Zobaczymy. Według aktualnej prognozy długoterminowej wyraźnie ochłodzi się w okolicy Sylwestra (czyżby czekał nas zimny początek lata?), natomiast w Trzech Króli temperatura może sięgnąć 10 stopni. Śniegu nie widać.

Literatura
Klapper J., Schlesische Volkskunde, 1952.
Peuckert W.E. Schlesische Volkskunde, 1928 (1978). 

3 komentarze:

  1. O rany... No to przełożę robienie prania na ponoworoczny czas, choć pogoda wprost wymarzona.

    OdpowiedzUsuń
  2. o madafaka... wiedziałam. Podziwiam kwerendę.

    OdpowiedzUsuń
  3. My greatgrandmother and family emigrated from Schoenwaldau in 1856 to Mayville, Dodge County, Wisconsin. My great grandmother Johanne Beate Schley geb Schoen and her sister Karoline Krompas geb Schoen visited Schoenwaldau in 1887. My great aunt, Mathilde Georgine Schley (1864-1941) visited in 1926 and 1928. I visited in 1978.Info to share.genemeier@frontier.com

    OdpowiedzUsuń