22 grudnia 2011

Pług działa!

Wszystkich sceptyków kontrukcji mojego pługa odśnieżnego (za lekki / za ciężki / za duży / za mały / za wąski / za szeroki / samochód za lekki / za ciężki / za mały / za duży / za słaby, itd) informuję, że działa on wyśmienicie! :)




Oczywiście, wczorajsze opady śniegu nie były jakieś znowu rekordowe (ledwie kilkanaście cm), ale skutecznie utrudniłyby dojazd do domu. Gminnej odśnieżarki nie widać, więc wczoraj wieczorem zdecydowałem się samemu wkroczyć do akcji i wypróbować konstrukcję... W praktyce wystarczył pojedyńczy przejazd, aby uzyskać efekt jak na zdjęciu. Śnieg był jeszcze stosunkowo ciężki i mokry, ale mimo tego odśnieżanie szło dziwnie lekko. Spore znaczenie ma chyba mały kąt rozwarcia.


Pług, dla niewtajemniczonych, ciągnie się za samochodem (informuję, bo padały już pytania: a jak Ty chcesz to z przodu przyczepić?). Konstrukcja dociążająca na górze okazała się niepotrzebna (i tak zgubiłem ją na zakręcie).


W samochodzie nie okazało się konieczne zakładanie łańcuchów. Przydaje się reduktor. No i napęd 4x4. 

Wykonanie pługa:
- koszty: 19 zł (łączniki i wkręty, deski miałem),
- czas: 40 minut,
- efekt działania: doskonały :).

7 komentarzy:

  1. Zamieściłeś gdzieś może jakąś instrukcję, jak wykonać taki pług? Obawiam się, że tej zimy byłaby to jedyna alternatywa, abyśmy byli odśnieżeni. Burmistrz nas nienawidzi, a i tak jesteśmy ostatni w kolejce lub po prostu zapomniani :-( Widzę z obrazka, że to są zbite deski, ale czy na coś trzeba zwrócić uwagę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pług ma kształt litery A. Do ciągnięcia używam kawałka liny. Z mojego doświadczenia (fakt, póki co niezbyt wielkiego): pług nie może być za lekki. Mojego nie ważyłem, ale sam nie jestem w stanie go podnieść. Co innego "zawrócić" ręcznie na śniegu - to idzie lekko. Im mniejszy kąt rozwarcia, tym odśnieżanie będzie szło lepiej. Szerokość na końcu (maksymalna) powinna być taka, jak odśnieżana droga. Czyli szersza od samochodu. Nie ma możliwości odśnieżania "na dwa razy", tzn. najpierw prawe pobocze, potem lewe, bo pług będzie po prostu jechał bokiem po starym śladzie. Ktoś tam, widziałem, starał się temu zaradzić zakładając płozy, ale chyba ze średnim skutkiem. Odległość od samochodu - im mniejsza tym lepsza, ja mam ok. metra. Jak jest za długa, to całość na zakrętach zachowuje się jak tir. No i.. cóż. Nie wiem, jak z trwałością tego urządzenia. Zobaczymy na wiosnę :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki. Pogadam o tej konstrukcji wieczorem z Chłopem, może uda mi się go namówić. W końcu trzeba wykorzystać gazika wszechstronnie. Wiosną może skonstruujesz kosiarkę do trawy pod terenówkę, to też skorzystamy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. o, potrzeba matką wynalazków :)
    Przemek, opatentuj pług jako "pług kaczawski" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jakoś, mówisz, da się do Was dojechać naszym przygruntowym krążownikiem...za trzy dni sprawdzimy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za trzy dni, to według wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie będzie już śniegu. Ale nie martwcie się, będzie pewnie błoto, w nim też da się ugrzęznąć, od biedy może i bałwana zrobić. Tyle, że będzie brązowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. no i jaka zaleta tego opadu? zweryfikował pługa, już nikt nie wątpi w genialność prostoty tego rozwiązania;-p

    OdpowiedzUsuń