24 grudnia 2011

Wiatraki. Nie da się ukryć...


Trwa rozruch pierwszych na Dolnym Śląsku farm wiatrowych między Złotoryją a Zagrodnem. - W tym tygodniu napięcie z nich zostanie już podane do sieci energetycznej - informuje Michał Kozłowski, wiceprezes giełdowej spółki Polish Energy Partners, która jest inwestorem. - Będą produkować łącznie 58 megawatów energii.
zlotoryja.naszemiasto.pl

Rzeczywiście, wiatraki widać gołym okiem, i to z wielu miejsc w Górach i Pogórzu Kaczawskim. Powiedzmy sobie eufemistycznie: nie da się tego ukryć. Dawno nie byłem na Grodźcu, ale jestem pewien, że widoki z zamkowych murów stały się “niezapomniane”. Co więcej, wiatraki, na horyzoncie widać również z mojego okna (gdy na drzewach pojawią się liście, sytuacja ta się zmieni). Widać je z miejsca, które nazywam “widokiem”, w które prowadzę gości, chcąc pokazać piękno naszego krajobrazu. Widać je pewnie i z Ostrzycy. I z różnych innych miejsc. 

Entuzjazm inwestora jest ogromny. 
Budowie nie towarzyszyły (i nie towarzyszą) żadne protesty. Przeciwnie, liczące 150 metrów wysokości kolosy stały się turystyczną atrakcją. Przy wiatrakach często można spotkać ludzi z aparatami fotograficznymi. 
Tak, obiekty industrialne mogą być atrakcją turystyczną. Można zwiedzać na przykład kopalnie. Rajem dla miłosników turystyki poprzemysłowej (nie zawsze przecież oficjalnej i zorganizowanej) ma szansę być Wałbrzych (promowany zresztą jako zielone miasto wśród wzgórz). Niektórzy lubią kolej. Byłem ostatnio nad Renem. To kraina poplątanych zjazdów z autostrad, serpentynowych tuneli w środku góry i milionów megawatów energii. Każdy metr kwadratowy przestrzeni jest przekształcony. Widziałem sporo ludzi fotografujących obetonowane koryto Renu. Lorelei, u stóp której stoją setki samochodów. Ba, istnieją przecież miejsca, w którym dewastacja krajobrazu stała się atrakcją samą w sobie: nad odkrywką turoszowską istnieje specjalny taras, z którego można podziwiać "wielką dziurę". 

Turów. Mój poprzedni bolid z wiele mówiącą tablicą rejestracyjną...
Tyle, że w Górach Kaczawskich warto stawiać chyba na turystykę innego rodzaju.

Wiatraki planuje się także budować w Gminie Pielgrzymka. Warto może udać się na Ostrzycę i jeszcze raz uwiecznić panoramę. Ma ona szansę zmienić się radykalnie. Jak nic, przybędzie nam nowych atrakcji w okolicy.

Również od naszej Gminy Świerzawa wiało swego czasu wątpliwej klasy zapachem sławy, gdy chciano lokalizować farmę wiatraków w pobliżu Dobkowa, aktywnej i mocno wypromowanej w tematyce turystyki wiejskiej wsi (nawiasem mówiąc, wieś zdobyła w tym roku tytuł “Najpiękniejszej Wsi Dolnośląskiej”). Zmieniono w tym celu miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (tak, teoretycznie to według niego powinno się w gminie prowadzić inwestycje, nie odwrotnie). Do budowy ostatecznie nie doszło, głównie dzięki mocnemu zaangażowaniu w protest części mieszkańców. Prowadzili oni aktywną (również w internecie) kampanię przeciw lokalizacji inwestycji w pobliżu wsi (http://www.farma-wiatrowa.info/)

Inwestorzy energetyczni lubią być ekologiczni. Słowo to odmieniane jest przez wszystkie przypadki, niezależnie od tego, czy chodzi o elektrownie wiatrowe, czy te spalające węgiel brunatny. Maluje się więc kominy w kwiatki i sponsoruje sadzenie drzew. Ekoenergia jest fajna. Ekoenergia jest modna. Ekoenergia jest czysta. Ta wiatraczana przecież też. "Eko" w ogóle jest fajne. Oczywiście, nie w tej wersji prezentowanej przez "brudasów przywiązujących się do drzew", co to "chcą z nas skansen zrobić". 

Lepiej robić to tak:
– Polskie elektrownie, by spełnić wymogi dotyczące produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, coraz chętniej stosują współspalanie biomasy. Polega to na tym, że do węgla dodaje się surowce roślinne. Ostatnio dużym powodzeniem cieszą się łupiny kokosa sprowadzane z Afryki. W tym roku wartość tej formy biomasy dojdzie do miliarda złotych – wyjaśnia dr Filip Elżanowski, ekspert w dziedzinie prawa energetycznego. W efekcie mamy więc taką sytuację, że w Afryce wycina się puszczę, żeby sadzić palmy olejowe, żebyśmy my – Europejczycy – mogli chronić klimat, jeżdżąc na olejowym paliwie i paląc w elektrowniach łupinami.
(Polityka, 22.11.2011).

Dittelsdorf. W tle: Turów.


Nie jestem przeciwnikiem farm wiatrowych. Nie jestem przeciwnikiem “czystej” energii, chociaż o "czystości” energii z wiatraków można długo debatować, podobnie jak i z inną. Nie jestem nawet przeciwnikiem energii atomowej. Nie jestem przeciwnikiem żadnej energii. Jestem przeciwnikiem bezmyślnej dewastacji krajobrazu w miejscach, w których zasługuje on na ochronę. A ta w praktyce jest fikcją.

7 komentarzy:

  1. Wiatraki są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu Pomorza, w okolicy Pucka, trudno mi sobie wyobrazić cos takiego u nas, w okolicy górskiej, to z lekka pachnie horrorem.
    Muszę sie wybrac na Ostrzycę w takim razie, zobaczyc o czym piszesz.
    Pozdrawiam światecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mógłbyś wyłączyć tej weryfikacji obrazkowej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa sprawa, wyłączałem już ją dwa razy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oglądam ten widok codziennie, i powiem że mnie wkurza.... wiatraki stoją po prostu i nic więcej, pewnie ktoś na tym zarobił ale to inna sprawa...
    odnośnie Wałbrzycha... to miasto brudne i zaniedbane... wiem co mówię to moje rodzinne miasto... mogło stać sie centrum turystyki... mogło gdyby nie wieczne utarczki pomiędzy rządzącymi.... co jedni zaczynali, druga ekipa z radością to niszczyła...i vice versa...
    na nic malowane fasady domów.... to tak sie ma jak niegdyś na przyjazd Gierka do kopalni Thorez malowano na biało krawężniki...
    a ekologia ? bardzo modne i otwierające wiele drzwi słowo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niebawem wiatraki znikną, i nie tylko one.
    Pozdrowienia z Bystrzycy.
    poczytaj http://www.zimna-fuzja.pl/2011/03/katalizator-energii-faq/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czuję się kompetentny aby oceniać materiały z podanego linku. Z fizyki zawsze miałem 2, ponadto blog nie wydaje mi się odpowiednim miejscem do takich dyskusji. Wiem, że różnych teorii na temat wysokowydajnych źródeł energii było wiele, część okazała się dość daleka od rzeczywistości, a pomysł Rossiego jest w środowisku naukowym powszechnie krytykowany. Ale życzę jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na Pogórzu też stoją wiatraki, są punktem orientacyjnym w terenie z każdej strony, nawet z "mojej" Kopystańki je widać, kłują w oczy.

    OdpowiedzUsuń