11 stycznia 2012

Gdy wieje i pada... przychodzi Nachtjäger


"Nachtjäger ciągnie wraz z oddziałem, przy szczekaniu psów schodzi z góry w równiny"..
Schlesische Volkskunde, S. 112

Nachtjäger to nocny łowca. Czasem w balsku płomieni, czasem jako jeździec bez głowy, podróżuje po lasach i polach. Widać, czy też słychać go zwłaszcza przy jesiennych szarugach, gdy wieje i pada. Poluje na leśne duchy, ale nie wzgardzi też złodziejami drewna czy kłusownikami. 



Wiara w nocnego łowcę jest  na naszych ziemiach chyba starsza niż chrześcijaństwo. Nachtjäger ma mieć coś wspólnego z Odynem. Chyba zresztą całkiem sporo, bo składa mu ponoć ofiary z końskiego mięsa. O ile pogański Odyn został przez chrześcijaństwo wykorzeniony, o tyle różne poboczne wierzenia traktowane były najwyraźniej z większym pobłażaniem, bo pamięć o nocnym łowcy przetrwała w świadomości mieszkańców znacznie dłużej, wraz z różnymi mniej i bardziej szkodliwymi czy pomocnymi demonami.

Do opowieści o nocnym łowcy swoje musiał dołożyć romantyzm. Dziś już trudno odgadnąć które z opowieści o jeźdzcu bez głowy albo błędnym rycerzu pałętającym się po okolicy zamczysk pochodzą od niego, a które zostały stworzone na podstawie innych podań i legend. W przypadku zamków miejscowy duch mógłby być od biedy jakimś nie mogącym zaznać wiecznego spokoju jego podłym ex-właścicielem, tudzież duchem Raubrittera, który tyle się nagrabił i nagwałcił, że pamięć o nim przetrwała jego żywot, o tyle w lasach panuje niepodzielnie Nachtjäger. 

Kim jest Nachtjäger?
Nachtjäger nie jest wyłącznie kaczawską, czy śląską specjalnością. Znany jest w Szwajcarii, Austrii i Bawarii. Z bliżej nieokreślonych powodów zawędrował również na Śląsk. Według "Handwörterbuch des Deutschen Aberglaubens" wierzono, że powstał z dusz nieochszczonych dzieci, choć wytłumaczenie to najwyraźniej musiało powstać później, skoro wiara w Nachtjägera pochodzić ma jeszcze z czasów pogańskich, kiedy wszystkie dzieci były wszak nieochrzczone. Nachtjäger pojawia się w podaniach z Pomorza i Meklemburgii. Znany jest również na Łużycach (nocny hanik, nocny jagar).

Mieszkańcy Karkonoszy słyszą nieraz w nocy zawołania myśliwskie, dźwięki rogów i odgłosy dzikich zwierząt; wtedy mówią: Nachtjäger poluje!” (F. Schroller, Schlesien, Bd. 3, S. 361).  W Karkonoszach Nachtjäger bywał utożsamiany z Rübezahlem. Albo przynajmniej jego podlejszą wersją, bo jak wiadomo, ten miał wiele wcieleń. Schroller poświęcił Nachtjägerowi ponad 10 stron w swoim monumentalnym dziele “Schlesien. Eine Schilderung des Schlesierlandes”. Ludzie słyszą czasem, wśród wiatru, zamieci i deszczu odgłosy polowania z nagonką. To Nachtjäger poluje, lepiej trzymać się wówczas od niego z daleka. Trochę inne zdanie na temat Nachtjägera ma W.E. Peuckert: 
Duchem burzy (Sturmgeist) jest Nachtjäger. To jest śląski, dziki łowca, który nie tak, jak jego środkowoniemiecki odpowiednik konno, lecz na nogach włóczy się po polach i lasach (..). Chodzi samotnie” (Schlesische Sagen, S.190).
Polował w nocy, głównie na inne leśne duchy płci żeńskiej (Holzweiblein, Waldweibchen, Weisse Frau, itd.). Ludźmi sie specjalnie nie interesował, chyba, że weszli mu w drogę. Był też postrachem dzieci, gdy te były wieczorami niegrzeczne, a na zewnątrz szalała wichura, mawiano: “bądź cicho, nie słyszysz, że Nachtjäger poluje?” (Schroller). 

Mimo "ludzkiego" pochodzenia łączy się go jednak z grupą zwierząt. Według Peuckerta chodzić miał sam, choć często w okolicy, w której się pojawia, słychać szczekanie psów czy miauczenie kotów. Nachtjäger, mimo demonicznej i mrocznej postaci, nie był tożsamy z diabłem. Występował, tak, jak wiele innych duchów i demonów, jakby równolegle: Nachtjäger swoją drogą, diabeł swoją. Nie był właściwie ani dobry, ani zły. Po prostu był i trzeba było się z tym liczyć. 

Jaki obraz Nachtjägera wyłania się z tych opowieści? To tajemniczy, może szalony, duch myśliwego. Z wyglądu raczej upiorny, chociaż czasem bywa, że jest zwykłym, ubranym na szaro człowiekiem. Spotkać go można w lasach, czasem na polach. Najczęściej przy podłej pogodzie, w nocy, zazwyczaj samotnie. Czasem potrafi, z sobie znanych tylko powodów, pomagać, acz robi to chyba niechętnie. 

Więc gdy pogoda taka, jak dziś - należałoby raczej mieć się na baczności... 

CDN.

Literatura
W.E.Peuckert, Schlesische Sagen, 1924 (1966).
F. Schroller, Schlesien. Eine Schilderung des Schlesierlandes, Bd I, III. 1887 (1993).
J. Klapper, Schlesische Volkskunde.
Handwörterbuch des deutschen Aberglaubens, Berlin, 1927.
Jacob und Wilhelm Grimm, Deutsche Sagen.

11 komentarzy:

  1. Ehh, rzeczywistość się nam facebookuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię bajki braci Grimm....więc proszę o więcej....
    wychodzę czasami sama do lasu więc będę mogła się bać!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. gdy słońce nie praży z błękitnego nieba, strach głowę z chaty wychylić, nie mówiąc o łażeniu po (pa)górach [g]

    OdpowiedzUsuń
  4. No to dałeś Sąsiad !!!
    Jak ja teraz wieczorem z psem wyjdę ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z psem faktycznie trochę strach. Ale teraz już jest lepiej, Nachtjäger był dużo bardziej aktywny w "dwunastu" (26.12-6.01)... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, ładnie.... a tu wieje i wieje...
    Może byś Sąsiedzie jakieś antidotum na Nachtiego wyczytał..?

    OdpowiedzUsuń
  7. No i jak Sąsiedzie? Macie coś na Nachtiego? Pies czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sąsiada chwilowo ogarnęły wyjazdy służbowe i nie ma siły ani czasu zajmować się Peuckertem. Ale jak wróci, to będzie :). A o psa się nie bójcie. Bałbym się raczej o konie. PS. "Nachti" - rewelacyjne określenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. No trzeba jakoś oswajać strachy ;)
    Zostawże Sąsiad te plany i wyjazdy i pisz. Tu publika czeka. (Psa zostawmy :)
    Show must go on !!!

    OdpowiedzUsuń