30 stycznia 2012

Nocne spotkanie teorii z praktyką

Woda, przy normalnym ciśnieniu, w temperaturze niższej od zera zamarza. I to tyle teorii. Czasami (zimą nawet często) teoria spotyka się z praktyką i można to zjawisko zaobserwować. Pół biedy, gdy dzieje się to na zewnątrz. Trzeba się cieplej ubrać. Gorzej, gdy w domu.

Teoria spotkała się z praktyką u nas w domu dziś w nocy, gdy woda zamarzła w rurach. Niestety nie miałem okazji obserwować tego fascynującego niewątpliwie zjawiska bezpośrednio, bo spałem. Mogłem za to bez ograniczneń napawać się skutkami, gdy rano, po odkręceniu kranu, rozległ się tylko brzydki dźwięk.

W celu odmrożenia rur wypadałoby zbudować najpierw wokół nich ściany, znajdują się bowiem na tzw. tarasie. To nieużytkowana część domu, połączona póki co ze strychem, która w przyszłości ma być pokojem mieszkalnym. Obecnie temperatura oscyluje tam w granicach zewnętrznej. Jak widać ocieplenie rur 20 cm wełny mineralnej i pianki nie pomaga. 

Przyjdzie więc zakasać rękawy (co przy temperaturze będącej wybitnie poniżej zera nie jest przyjemne) i wybudować wokół kłębowiska rur mały pokoik z płyt g-k, ocieplony wełną, a następnie dogrzać go na tyle, aby rozmrozić wodę. Gdy temperatura w pomieszczeniu wzrośnie, z teoretycznego punktu widzenia powinno stać się to możliwe.

Cóż. Z fizyki zawsze miałem dwa. W piątek w nocy ma być jeszcze zimniej. Ogrzewanie - póki co - działa (choć tylko grawitacyjnie, bo pompę szlag trafił).

Czas więc znów na praktykę. Do roboty. Trzeba zdążyć przed nocą, bo ma przyjść znów złe.

5 komentarzy:

  1. My to jednak mamy intuicję - nie bez przyczyny podprogowo nakłanialiśmy Was do noclegu w wielkiej płycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podepnę się po komentarz ZiŁ (od paru dni na wielu blogach nie mogę zostawiać komentarzy -coś blogger mnie nie lubi chyba...)i napiszę,że: współczuję sytuacji i tej zapewne zakończonej już w zimnie akcji ocieplenia rur. My, ze względu na te mrozy, nie planujemy CO w chacie. Prędzej ogrzewanie kominkowe z czymś. Ale z czym? czas pokaże...
      I udało się rozmrozić to ustrojstwo?

      Usuń
  2. Przemek ja z fizyki miałabym wg dzisiejszej skali jedynkę :) ale podpowiada mi L. że woda powinna się leciutko sączyć cały czas, wtedy nie zamarznie... nie wiem nie sprawdzałam , może wypowiedzą się fachowcy w tym temacie....

    nie wiem czy znasz blog .... też mieli podobne problemy ubiegłej zimy...

    http://mygreencanoe.blogspot.com/

    trzymajcie się cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, ja z fizyki miałem 5, ale i tak mi jedna rura w ścianie zamarzła. Zima weryfikuje teoretyczne rozważania. Żeby się woda sączyła, to pompa musiałaby chodzić cały czas, a to i tak nie musi wystarczyć. Zależy od temperatury i jaką zrobiłeś izolację. I jeszcze tą pompę zamęczysz.
    Może, żeby nie budować "domków", da radę zabrać kocyk kotu, wpasować go między rury. Niech nawet chodzi cały czas. Będziesz miał ciepłą wodę w jednych pieniądzach z ogrzewaniem. Przejdzie taki numer, czy rury za długie ? Nie wiem, jaką ma moc taki kocyk, ale może wyjdzie taniej niż pompa wody chodząca non stop.
    A czemu padła pompa od c.o? Taki grundfos to powinien dać radę nawet w pracy ciągłej. Zalewałeś na nowo starą instalację?
    Kurcze, trzymajcie się, pierwsza zima w nowym/starym domu może boleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zima weryfikuje, zwłaszcza ta pierwsza :). Z kocykiem pomysł dobry, ale trochę za dużo tych rur (musiałby mieć sporą powierzchnię).

      Problem rozwiązany, mam nadzieję, że nie tylko chwilowo: http://neustechow.blogspot.com/2012/01/sytuacja-opanowana.html

      Usuń