1 stycznia 2012

Po roku 2011...

Zakończył sie rok 2011 i z czystym sumieniem można uznać pewien etap za zamknięty. Podział trochę sztuczny, ale jakoś skłania do podsumowań. Wbrew wszelkim znakom nia niebie i ziemi, wydarzeniom na świecie dalszym i bliższym, był to rok dobry. Oby 2012 był conajmniej tak samo owocny w realizację różnych planów i zamierzeń.



Co się udało?
Udało się znaleźć dom. Co więcej, udało się go kupić. Był w stanie lekko - średnim. Za sprawą castingu (było dość zabawanie) wybraliśmy firmę dekarską. Dokonaliśmy remontu dachu. Urządziliśmy całkowicie od nowa kuchnię i sypialnię (w zasadzie od stanu surowego otwartego). Na górze wyremontowaliśmy pomieszczenie dla gości (póki co zaprzyjaźnionych, którzy nie celują w hotelach czterogwiazdkowych), które, z racji powierzchni, można chyba nazwać apartamentem :). Udało się wywalczyć naprawę drogi. Mimo lekkiej zimy i stosunkowo niskiej sumy opadów jestem pewien, że poprzednia dałaby nam się we znaki. Pojawiła się Saba i Kota. Nawiązaliśmy całą masę ciekawych znajomości (do czego również przyczyniła się ta strona!).

Czego nie udało się zrobić?
Nie udało się powiększyć areału naszego "gospodarstwa". Plany były różne, ale póki co pozostaliśmy przy działce wokół domu. Nie udało się w sensowny sposób zagospodarować otoczenia domu (chociaż do sierpnia prowadzone były ciężkie prace budowlane, które w zasadzie to uniemożliwiały). Mam mieszane odczucia co do wykonanego drenażu (acz kosztował dużo wysiłku). 

Z dużych założeń to chyba wszystko. Chociaż, oczywiście, wymieniać można długo. Nie udało się np. polecieć na księżyc, skonstruować perpetum mobile, itd. Ale kto tam przejmowałby się niepowodzeniami..? 

Co zaplanowaliśmy na rok 2012?
Plan jest ambitny i wcale nie jest powiedziane, że zostanie zrealizowany w stu procentach. Trzeba (prędzej czy później) zająć się tematem stodoły. Chyba tylko łagodnej zimie zawdzięczamy fakt, że jeszcze stoi, bo już w momencie zakupu groziła zawaleniem. Dopiero gdy uda się ją wyremontować, będzie można przenieśc warsztat, składnicę dóbr różnorakich ze stajni i zacząć jej remont oraz przystosowywanie do funkcji mieszkalnych. W założeniach wyremontowana stodoła (z muru pruskiego, a jakże) ma pełnić funkcję warsztatu, garażu i składu drewna. Jak będzie (albo raczej kiedy) - zobaczymy. 

Myślimy o elewacji budynku. Trzeba w jakiś sposób zatrzymać pękanie muru w części ex-zrębowej. Na górze z końcem 2012 roku chcemy oddać do dyspozycji gości przynajmniej dwa pokoje z łazienkami. Wiąże się to z wykonaniem tam właściwie wszystkich instalacji, wymianą okien, podwyższeniem sufitów i ogrzewaniem. Jest co robić.

W sylwestrowy wieczór pojawił się pomysł przebudowy sieni. W bliżej nieokreślonej przeszłości (choć myślę, że miało to miejsce w latach 90. XX wieku) została ona częściowo zabudowana łazienką. Ta łazienka i tak nam się nie podoba. Wypadałoby, aby w starym domu istniała obszerna sień. U nas, za sprawą ścianek działowych, stwarza raczej atmosferę ciasnego wejścia do mieszkania w bloku. To się zmieni, chociaż za wcześnie chyba mówić o szczegółowych rozwiązaniach. Wymaga to zmiany dotychczasowych koncepcji lokalizacji kotłowni i jeszcze kilku drobiazgów.

Byłoby dobrze, gdyby udało się zrealizować choćby połowę zamierzeń. 

A z odmętów dalszej, nieokreślonej przyszłości, dość niespodziewanie, acz niespiesznie, wyszły sobie spacerkiem dwa konie. Ale nie wiadomo, czy zostaną, czy w odmęty te wrócą (być może po to, by pojawić się za jakiś czas).

Dziękuję wszystkim za wsparcie, za pomoc, za odwiedziny. Wszelkich pomyślności w nowym roku, a przede wszystkim - realizacji planów i marzeń! 

Nigdy nie jest za późno!


5 komentarzy:

  1. Jestem pełna uznania, ba - podziwu, odwaliliście kawał dobrej roboty.
    Życzę ciągu dalszego ze skutkiem podobnym, albo jeszcze lepszym, powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. i nawzajem:)!
    dla nas miniony rok (nie tylko w kontekście remontu domu) był raczej kiepski. Liczę na to,że nasza zła passa minie jakoś tak magicznie przy przejściu ze starego roku w nowy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no, dobra,po napisaniu powyższego komentarza aparat fotograficzny upadł mi na podłogę, obiektyw na śmietnik :( mam dość pecha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż. Pozostaje liczyć, że to zbieg okoliczności. Albo forma klątwy afrykańskiej, w którą po prostu trzeba przestać wierzyć :). Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Plany ambitne oby los sprzyjał i sił nie brakowało.Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń