30 stycznia 2012

Sytuacja opanowana

Sytuację można uznać za opanowaną. Ogrzewanie działa, jest i ciepła woda. A było tak.

Bojler i rury znajdują się w nieogrzewanej części domu, w pomieszczeniu o dużej powierzchni, połączonym w dodatku ze strychem (mamy ambitne plany zrobić tam pokoje z antresolami). Były docieplone wełną mineralną, jak widać - za słabo. W nocy zamarzła zimna woda w rurze doprowadzającej do bojlera, a także (co dziwne), odpływ ciepłej wody. Wszelkie próby podgrzania rur od początku spełzły na niczym, bo czym jest 2000 Wat suszarki wobec wszechogarniającego -13 i szalejącego wiatru?

W pomieszczeniu zbudowałem więc z drewna szkielet otaczający instalacje i pokryłem go folią, której chwilowo mam nadmiar. Powstał namiot o wymiarach 4 x 2 x 2 metry. Do namiotu wstawiłem grzejniki elektryczne o łącznej mocy 10 KW :). Z pomocą suszarki punktowo nagrzewałem rury, zresztą w "saunie" zrobiło się szybko +25 stopni. Około 17.30 lody puściły. Dojechała wełna mineralna, którą ociepliłem z każdej strony "namiot" (powstał szachulec wypełniony wełną, ciekawa konstrukcja). Dodatkowo bojler i rury obłożyłem podwójną warstwą wełny 100 mm, podobnie naczynie wyrównawcze na strychu. 

Szkody: rozszczelniony ciśnieniowy zawór bezpieczeństwa pod bojlerem. Prowizorycznie "uszczelniłem" go opaską zaciskową. Jest szczelny, stracił za to właściwości zaworu bezpieczeństwa... Więcej grzechów nie pamiętam. Pompę udało się reanimować po podgrzaniu. Co dziwne, pracuje jakby ciszej niż przedtem.

Jak teraz coś zamarznie, to najszybciej w kuchni w kranie. A wtedy sam wykroję sobie z żółtej wełny isoveru kołderkę (została jedna rolka), przykryje się i pójdę spać. Aż do wiosny.

4 komentarze:

  1. No to gratulacje. Martwiliśmy się, bo temat mamy przerobiony na jednej pękniętej od mrozu rurze i drugiej - zamarzniętej. Jak do tego jeszcze braknie prądu, to bywa cienko. Nas ratuje kominek (polecamy), ale bez wody daleko się nie zajedzie. Nie wiem, jak ludzie żyją tylko ze studnią na podwórku. Latem łatwiej być skautem :)
    Jeśli dobrze zrobiłeś "namiot", to nieduża moc powinna wystarczyć, żeby tam utrzymać niewielki plus ...i jakoś będzie.
    Trzymajcie się ! Byle do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kominka jeszcze niet, ale w kuchni jest piec kuchenny. Problem w tym, że z podkową, która "zjada" większość ciepła (za to mamy ciepłe kaloryfery). W razie zamarznięcia naczynia wyrównawczego będzie problem. Ale bądźmy optymistami :). Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jeśli pali się stale, to naczynie wyrównawcze nie zamarznie. W naszym nowym/starym domu jest umieszczone po prostu na nieogrzewanym strychu. Straty ciepła są takie, że czujemy się współodpowiedzialni za efekt cieplarniany.
    W każdym razie działa tak od lat 20-u.. 30-u(?) lat.. przykryte stara kołdrą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie wymieniliśmy dwoje drzwi wejściowych, temp. w sieni podniosła się z 0 na 4 plus...
    a gdybyś tak ściągnął na te tereny od wiosny jakąś małą brygadę 'axt und kelle', albo całkiem dużą, bo i potrzebujących dużo...
    tak tylko sobie marzę
    maria z b

    OdpowiedzUsuń