9 lutego 2012

Bo kultura tu podobno jest...

Odgrzebałem niegdysiejszy hit muzyki alternatywnej (przy pomocy Radia Wrocław). Pewnie i nadal popularny w niektórych kręgach. Okazuje się, że miasto, w którym dzieci na ulicy grają w badmintona to Jawor. A Zielone Żabki mają kaczawski rodowód.



W moim mieście dzieci / Na ulicy grają w badmintona 
Starsi i młodsi piją wino / W bramach albo w swoich domach 

A kultura tu podobno jest / Świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury 
Nawet z jego okien płynie nieraz jazz / To dlaczego jest jak jest - nie rozumiem (...)

Będzie festyn na "Dzień dziecka" / Są "Biesiady literackie"
A nas sąsiad z piwnicy wygonił / Bo nasza muzyka jest wariacka

A kultura tu podobno jest... (...)


Nasz wspaniały dom kultury. Mam ja z nim swoje skojarzenia. Ciemne korytarze z lamperiami i duszna atmosfera przesiąknięta dymem tytoniowym. Przeróżni instruktorzy, nie zawsze dzisiejsi, bo czasem wczorajsi. Jak znał ktoś takiego, to mógł sporo załatwić. 

O Dom Kultury w miejscowości prowincjonalnej (niestety, nie kaczawskiej, ani nawet dolnośląskiej) otarłem osobiście. Najpierw jako dziecko uczęszczałem do ogniska muzycznego ucząc się gry na fortepianie. Ponieważ były to wczesne lata 90., wszystko znajdowało się w fazie permanentnej reorganizacji, a miejscowa instytutcja kultury przechodziła z rąk do rąk. Więc zimą nie było ogrzewania, bo nie wiadomo było, kto miał kupować opał, na wyposażeniu pokoju było pianino, stołek i gierkowski fotel. Po tej klitce, na poddaszu, za moimi plecami chodził w kółko, niczym tygrys po klatce mój nauczyciel, paląc papierosa za papierosem, słuchając mojej gry. Rozstargniony typ, dłubiąc w uszach i zacierając ręce z zimna mamrotał, niczym mantrę: trzeba przetrwać, trzeba przetrwać...  Z tego co wiem, to ognisko muzyczne wraz z moim nauczycielem działa po dziś dzień.

Później, w wieku doroślejszym, w owym Domu Kultury mieliśmy salę prób. Nasza muzyka też chyba była wariacka (choć daleko jej było do punkrocka, a była chyba dużo bardziej ekstremalna), ale nikt nas na szczęsnie nie wyganiał. Klawisze i gitarę basową mam nadal, choć grywam sobie okazjonalnie, gdy na górze jest ciepło.

Jak dzisiaj jest w Kaczawskich i okolicy pod względem młodych zespołów? Trudno mi powiedzieć, bo w szaleństwie remontowym nie mam czasu śledzić lokalnej sceny. Mam nadzieję, że jaworskie ośrodki kultury spełniają oczekiwania młodych ludzi, oferując coś ponad zespół folklorystyczny i kółko brydżowe, a początkujące zespoły nie muszą być przez sąsiadów wyganiane z piwnic, bo ich muzyka jest wariacka. Co ciekawe, na stronie Jaworskiego Ośrodka Kultury wyczytamy historię miejscowego teatru, natomiast o Zielonych Żabkach ani słowa.

Z miast wokółkaczawskich muzycznie znany jest chyba bardziej Bolesławiec, gdzie odbywa(ł?) się festiwal Blues nad Bobrem (ostatnio, paradoksalnie, zdaje się, że przeniesiony nad Kwisę, do Kliczkowa). Z miastem związany jest Krzysztof Rakowski, organizator Castle Party w Bolkowie (a niegdyś na Grodźcu). Z Bolesławca pochodzi jeszcze jeden zespoł, zdaje się, że bez porównania bardziej znany, niż jaworskie Zielone Żabki. Tylko nie wiem, czy jest się czym chwalić...

PS. Znacie jakieś kaczawskie zespoły, choćby historycznie?

12 komentarzy:

  1. a kultura tu jest...
    dam Ci znac, jak będzie następne jam session w bełczynie.
    m z b

    OdpowiedzUsuń
  2. a FUDŻIJAMKI w kimonach z Proboszczowa czy z Pielgrzymki już znasz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Maleńczuk jest z Wojcieszowa, w latach 70-tych w Świerzawie działał dość znany chyba w okolicy zespół rockowy - zapytam ojca o nazwę (ponoć na jakimś koncercie Czerwonych Gitar w Jeleniej przyćmili Gitary...:))

    OdpowiedzUsuń
  4. no halo... proszę się tam nie umawiać beze mnie :)
    w naszym zaprzyjaźnionym domu kultury pan kerownik też był zawsze nalany.
    zresztą dobrze, bo nie przeszkadzał w realizacji szczytnych celów obiektu

    ...ależ ten kawałek brzmiał w zapchanej po okna, śmierdzącej potem, ciasnej salce domu kultury :)
    pozdrawiam - dinozaur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza była na poddaszu, na ścianach wszędzie obowiązkowo wytłoczki po jajkach. I jakiś wiekowy sprzęt PRLowskich marek. Ale był!

      Usuń
    2. no to widzę, że ja się będę musiał zająć organizacją zaplecza i sprzętu, bo już wtedy mieliśmy zbajerzone dwie pracowniczki d.k. (kerownik zalany-już pisałem) i mogliśmy się dowolnie produkować w świetle reflektorów (takich ze zmienną szybką) :)

      Usuń
    3. Zaplecza u mnie dostatek (chwilowo zimne). Sprzętu mniej, ale coś się znajdzie. Nie posiadam niestety będącego niegdyś standardowym wyposażeniem DK pieca Eltron :).

      Usuń
    4. a ja... chyba jakiś piecyk to jeszcze mam :)
      trzebaby w piwnicy u dziadków poszukać.. albo u szfagra hehe :)
      dzięki, że odgrzałeś stary hit i stare czasy ;)

      Usuń
  5. Lwówecka kapela Pancurnik i utwór "Rozczochrany łeb" :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. cholera, dopiero teraz zauważyłem ten link http://www.youtube.com/watch?v=IphuXppT-5Y
    no Przemek, Ty tygrysie :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykro mi to pisać, ale obawiam się, że ten kawałek jest rozpoznawalny dużo bardziej niż nawet ceramika bolesławiecka ;)

      Usuń