17 lutego 2012

Knajpa w Janówku

Doszła kartka droga moja, wyczekiwana, karteczka pocztowa, pochodząca z Janówka (Johnsdorf), którą udało się kupić na eBay. Zapłaciłem sześć euro z przesyłką, co potwierdza tezę, że pocztówki w Polsce są niewiarygodnie drogie. Jej dolna część to panoramka miejscowości, a górna.. no właśnie. Górna jest ciekawsza.
Najkrótsza droga z Jeleniej Góry do Rząśnika prowadzi przez Jeżów Sudecki i Czernicę. Aby wydostać się z Kotliny Jeleniogórskiej najpierw droga wznosi się ostro pod górę, by w Płoszczynce, przy leśniczówce, osiągnąć najwyższy punkt. Zostawiamy z tyłu Karkonosze; przed nami widok na Chrośnickie Kopy, w dole zabudowania Płoszczyny, a po prawej stronie sterczy charakterystyczny stożek Stromca (niektórzy mylą go z Ostrzycą). 

Zjeżdżamy do Czernicy, wsi nad potokiem Lipka (zwanym też Chrośnickim Potokiem), który dopiero dalej, w Nielestnie, wpada do Bobru. Sporo tu starej, szachulcowej zabudowy. Mijamy Czernicę. Droga wije się w głębokiej dolinie Lipki. Nic już dziś nie przypomina o tym, że po lewej jej stronie niegdyś funkcjonowały cegielnie, dostarczające budulca mieszkańcom, gdy szachulec zastępowano cegłą.
Dojeżdżamy do Janówka. Tu droga dokonuje gwałtownego zwrotu, aby rozpocząć wspinaczkę na zbocza doliny. W najwyższym punkcie, na Przełęczy Rząśnickiej, możemy jeszcze odwrócić się i ostatni raz spojrzeć na  panoramę Karkonoszy. Później, zjeżdżając serpentynami do Rząśnika, podziwiać możemy już tylko dużo niższą, lecz chyba nie mniej malowniczą Ostrzycę i inne wzniesienia Pogórza Kaczawskiego. 

Ale wróćmy do Janówka. We wspomnianym miejscu, w którym droga opuszcza zacienioną dolinę Lipki i rozpoczyna podjazd pod Przełęcz Rząśnicką, znajduje się skrzyżowanie. Zamiast piąć się do góry, na Przełęcz, możemy udać się też  prosto, aby lokalną szosą, przez Janówek, dotrzeć do Chrośnicy, i dalej, gdy droga spotka się z prowadzącą ze Świerzawy główną szosą w kierunku Jeleniej Góry - na Kapelę. 

Janówek w swoich dziejach bywał związany zarówno z Czernicą, jak i Rząśnikiem. W XIX i XX wieku należał najczęściej do właścicieli rząśnickiego pałacu. 

W miejscu skrzyżowania, w Janówku, stoi kilka interesujących budynków. Po lewej stronie znajduje się dawna remiza strażacka i stacja transformatorowa. Ta ostatnia ciekawa jest o tyle, że jej szczyt zbudowano z muru pruskiego; pochodzi bez wątpienia z czasów pierwszej elektryfikacji naszych wsi, kiedy na początku lat 20. XX wieku prąd popłynął tu ze zbudowanej na Bobrze elektrowni przy tamie na Jeziorze Pilchowickim. Po przeciwnej stronie skrzyżowania, stoi dziś zamknięty budynek dawnej karczmy sądowej. Nie stanowi pewnie specjalnej atrakcji. Nie jest ani szczególnie stary, ani nie posiada wybitnych cech architektonicznych. Gospoda funkcjonowała tu zresztą jeszcze nie tak dawno, obecnie straszą zamknięte drzwi i wątpliwej urody elementy reklamowe.


W latach 30. właścicielem i zarządcą karczmy był Gustav Siebenhaar i to prawdopodobnie z jego inicjatywy na pocztówce z Janówka umieszczono karczmę. Zdjęcie wykonał Albin König z Grunau (Jeżów). To nazwisko Siebenhaara znajduje się nad wejściem. W naszym domu prawdopodobnie również mieszkała rodzina Siebenhaar. Wskazują na to schematyczna mapa dawnych właścicieli, wykonana przez niemieckich mieszkańców wsi. Czy Siebenhaar z Janówka był spokrewniony z rodziną mieszkająca w naszym domu? Możliwe, bo idąc polną drogą, oba miejsca dzieli najwyżej dwa kilometry. To bliżej niż do Rząśnika.

Spójrzmy na pocztówkę. To musiała być wiosna. Może kwiecień? Chyba jest ciepło, bo okno sali karczemnej otwarte na oścież. Na schodach stoją goście. Czy to mieszkańcy Janówka, czy jacyś przejezdni, jadący z Jeleniej Góry gdzieś na północ, zamiast główną drogą przez Kapelę, zabłąkali się w te kaczawskie wsie i pagórki? A może jednak turyści? Choć ci nie zaglądali przecież do Janówka zbyt często. Ale kto wie, czy ktoś, skuszony ładną, kwietniową pogodą, nie postanowił wyruszyć na Hogolie, zobaczyć panoramę Riesengebirge (tam pewnie jeszcze śnieg), aby zejść do Schönau i wrócić pociągiem, Katzbachtalbahn dojechać do Merzdorf, a dalej, wzdłuż Bobru, starą Schlesische Gebirgsbahn, wrócić do Hirschberg? Może jest członkiem RGV, może napisze później ze swojej wycieczki relację do Wanderer im Riesengebirge? Zatrzymał się tu po drodze u Siebenhaara, żeby coś wypić i zjeść, nakreślić szkic swojej relacji, sporządzić kilka zapisków ołówkiem w turystycznym kalendarzu, a potem ruszyć dalej? Przed gospodą ktoś zostawił motocykl. Czy to König przyjechał nim z Grunau, aby wykonać powierzone mu zlecenie i wykonać zdjęcia? Co zrobi z zapłatą? Może zostanie dziś u Siebenhaara na noc?

Po prawej stronie budynku znajdowało się zadaszenie. Na zdjęciu widać tablice z bliżej nieokreślonymi napisami. Jest wiosna, może wiata akurat jest w remoncie? Siadano tam pewnie w letnie wieczory, aby napić się piwa i porozmawiać z sąsiadami. Johnsdorf leży w dolinie, gdzie upał tak nie doskwiera, ale i tak w gorące popłudnie miło usiąść pod dachem, w cieniu i obserwować niewielki ruch na drodze do Schönwaldau, popijając zimne piwo. Może zajdzie tu ktoś z Neu Stechow, kto miał interesy w Langenau, a teraz wraca, idąc skrajem drogi, jesionową aleją, zatrzyma się w gospodzie i zabawi zbyt długo? Wyruszy dalej dopiero po zmroku, w czerwcową, gorącą i gwiezdną noc, aby wspiąć się na stoki Hornig Berg, pewnie podśpiewując sprośne piosenki, idąc chwiejnym krokiem, polną drogą przez rozgrzane jeszcze letnim słońcem łąki. W oddali  zobaczy światła domów Brenndela i Möschtera. To Neu Stechow. Już blisko do domu...


4 komentarze:

  1. Springer by się nie powstydził;P
    (Brakuje tylko jednego słowa na "b".)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej podoba mi się poręcz do wiązania koni przed budynkiem karczmy.

    OdpowiedzUsuń
  3. to se ne vrati...
    też odnoszę wrażenie,że pocztówki na allegro skandalicznie drogie się zrobiły...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam kiedy odsłoni się ten dawny, niebieski napis, już jest czytelne "Gerichts...", ciekawe informację, wsie leżące w dolinie Lipki czekają na swoją szansę, drzemie tu nie wykorzystany potencjał agroturystyczny, jak i w całych górach Kaczawskich, wszyscy tylko Karpacz i Szklarska Poręba, co jest jakoś zrozumiałe...może kiedyś ...

    OdpowiedzUsuń