14 lutego 2012

Palimy śmieciami

Nie ma jak dobry, skandalizujący tytuł. Nie bez powodu największe nakłady osiąga u nas (i nie tylko) prasa bulwarowa. Oczywiście, najczęściej po przejściu do zasadniczej treści okazuje się, że nie jest wcale tak źle (albo tak dobrze), jak zapowiadał nagłówek.



Otóż, tak, palimy śmieciami. Śmiecie te stanowi drewno, które nie ma zbyt wielkiej wartości opałowej, a nagromadziło się w trakcie prac remontowych. Rzecz jednak w tym - gdzie się nagromadziło. W stajni, oprócz stosów starych desek stojących pod oknami, stoi stary piec chlebowy. Po brzegi wypełniony jest elementami dawnej podłogi (wierzcie mi, nie dało się jej uratować) i więźby dachowej, pociętej w zgrabne kawałki.


Ponieważ droga do ogrzewania, niezależnie od tego, którą z nich wybierzemy, prowadzi przez stajnię - pomyślałem, że byłoby dobrze pozbyć się w miarę szybko niepotrzebnego drewnianego balastu. Suche drewno pali się doskonale. Nawet zbyt doskonale. Co 15 minut trzeba dołożyć nową porcję.



Mam ambitny plan nie tylko pozbycia się drewnianej zawartości stajni, ale i przywrócenia dawnej świetności piecowi chlebowemu. Łatwo nie bedzie - ale jak miło pomyśleć, że oto dochodzi nam kolejne wyzwanie, które z powodzeniem wystarczyłoby, zarówno pod względem nakładów pracy, jak i finansów, aby wypełnić zimowe wieczory. 

Problemu spalania prawdziwych śmieci (plastiku) nie odczuwamy. Sąsiedzi, nawet jeśli to robią, są wystarczająco daleko. Czasem tylko przejeżdżając przez Czernicę czy Jeżów, wyczuję tą swojską, wiejską atmosferę... 


A za oknem ciągle zima. Drewna jeszcze sporo. Ale jeśli zima nie pójdzie sobie precz za miesiąc - kto wie..?

4 komentarze:

  1. Eko :) Sąsiedzie,
    jak wiadomo "pety" robi się z ropy, która jest jak najbardziej naturalnym produktem rozkładu przedpotopowych lasów.
    Są one zatem (te pety) - niejako z natury - ekologicznym paliwem.
    Ileż więcej wartościowych podłóg i modrzewiowych więźb dachowych poszłoby z dymem w dolnośląskiem, gdyby nie ten naturalny ciąg narodu do palenia śmieciem? Ostatnio ledwie mi się udało (albo i nie - to się okaże niebawem) odratować przed losem podpałki moją - może i stuletnią - stodołową drabinę.
    Miejmy to na uwadze, oceniając obce nam kulturowo, pozornie nieetyczne, zachowania naszych sąsiadów.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Sąsiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiadomo, odpady dzielimy na dwie grupy: te, które pali się w piecach w dzień i te, które spala się nocą. Smutna prawda.
    A to, że w paleniskach lądują także zabytkowe przedmioty, niestety u niektórych ludzi to standard...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój wujek, jak chce wkurzyć swoją siostrę, to jej wylicza, ile poniemieckich mebli porąbał na opał w jeleniogórskiej kamienicy. "Jakie tam były kredensy, jakie art deco, jakie willmanny". Mam nadzieję, że z "willmannami" to żarty ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Znajomi mieli kupować dom gdzieś na Ziemi Kłodzkiej. Jeszcze kredytu nie dostali, ale z właścicielem się dogadali, rozpoczęli remont i z domem się zaprzyjaźnili. W domu była rewelacyjna szafa kuchenna. Kredytu nie dostali, wszystko się zawaliło. Poszli do właściciela, czy może chociaż szafę sprzeda. Gdy przyszli, właśnie kończył rąbać.

    OdpowiedzUsuń