14 marca 2012

Wiosna, belki, przyczepa i stajenka

Błocko staje się nieznośne, ale kilka ciepłych dni i mam nadzieję, że problem sam się rozwiąże. Póki co nie jest zresztą tak tragicznie. Największym problemem jest gliniaste podłoże, pod którym można układać kilometry rur drenarskich, a woda i tak pozostanie na powierzchni.

Postanowiliśmy zagospodarować nie nadające się już do niczego (serio serio) belki i umocniliśmy skarpę za domem. Od góry będą jeszcze przysypane ziemią, więc jak wszystko porośnie, to mogą sobie zgnić spokojnie do reszty, a skarpa pozostanie stabilna. Do targania totalnie namokniętych belek przydał się samochód i dobra wola sąsiadów, którzy pozwolili jeździć po łące. 

Zdecydowałem się wreszcie na zakup przyczepy. Po przewertowaniu gigabajtów kwadratowych powierzchni internetu (właściwie kto powiedział, że internet jest dwuwymiarowy? Ale zawsze go sobie tak wyobrażam) wybór padł na nową przyczepkę z Castoramy. Myślę, że w mojej sytuacji to dobry wybór. Cudo jest marki BORO (cokolwiek to znaczy). Ale wyszło tak, że przyczepa ma DMC 750 kg, natomiast dla przyczepy lekkiej bez hamulca w dowodzie Ferozy stoi 500 kg (dla hamowanej 1500). Niespodzianka. Zakładam optymistycznie, że chodzi o masę rzeczywistą, bo zdania na ten temat są podzielone. I taka jest moja wersja zeznań w razie czego (pomijając fakt, że dokładnie te same przyczepy, bez żadnych przeróbek, są też homologowane na 500 kg).


Po zakupie trzeba było przywieźć to do domu - pierwsze w życiu cofanie z przyczepą na zatłoczonym parkingu Castoramy w Jeleniej Górze to bezcenne doświadczenie.

W każdym razie, drodzy sąsiedzi - gdyby chodziło o przetransportowanie dobra wszelkiego (tudzież zła) z miejsca na miejsce - oddaję się wraz z nową zabawką do dyspozycji.

Wreszcie udało się załatwić sprawę wykopu pod drenaż. Po zrobieniu tegoż w tamtym roku została nam dziura, a nie byłem skłonny zasypywać jej tzw. gruntem rodzimym (ładne słowo), bo to głównie glina (więc drenaż nie spełniałby swojej funkcji). Wokół kamieni sporo, więc poukładałem je w wykopie i ubiłem jak się dało. Chcę to jeszcze podsypać żwirem z piaskiem, którego sporo pozostało. W tamtym roku zrobiłem tak na sąsiedniej ścianie i sprawdza się dobrze. 

A na koniec hit hitów - będziemy chyba budować stajnię. No, stajenkę powiedzmy, co by nie nadużywać terminologii. A konkretnie: mały budynek gospodarczy w ramach istniejącej zabudowy. Takie cudo można do 35 m2 budować na zgłoszenie, dzięki czemu uda się uniknąć starań o pozwolenie na budowę.

Stajenka ma spełniać po pierwsze mieszkania dla koni na zasadzie dobrowolnej - z tyłu będzie otwarta, więc jak będą chciały to wejdą, jak nie, będą siedzieć na pastwisku. Ok. 1/3 będzie zamknięta z każdej strony i będzie służyć za magazynek dobra wszelakiego (ma w tym wyręczyć dużą stodołę, której stan jest dość smutny i grozi zawaleniem).

Budynek ma być zbudowany w możliwe tradycyjny sposób. "Tradycyjny" ma oznaczać w tym przypadku również zasadę, którą jak mi się zdaje, wyznawali dawniej budowniczowie naszych domów - budujemy z materiału zastanego na miejscu. Czyli żadnych ytongów i suporexów. Nie ukrywajmy, że dzięki temu mam nadzieję mocno zredukować koszty.

Podmurówka do ok. 1 m wysokości będzie zbudowana z kamienia (łupka). Mam do niego dostęp w zasadzie nieograniczony. Powyżej zamierzam zbudować konstrukcję z belek (z odzysku) i wypełnić całość klasycznym szachulcem. Nie namierzyłem jeszcze w okolicy glinianek - ale wszytsko przede mną. Problemem może się wbrew pozorom okazać dobra słomiana sieczka - ale i to uda się chyba jakoś rozwiązać.

Nie mam jeszcze koncepcji pokrycia dachowego. Zostało mi trochę gontu bitumicznego po kryciu dachu domu, natomiast trudny do przeskoczenia będzie koszt deskowania. Albo załatwię tanie deski (osb też wychodzi drogo), albo trzeba wyczarować inny sposób krycia.

Poniżej wstępna wizualizacja. Wszelkie uwagi konstruktywne... tfu, konstrukcyjne mile widziane. 






19 komentarzy:

  1. Założenie- piękne...:)
    u nas stoją 3 wolne budynki. Tylko dół zagospodarować, z góry wyrzucić stare siano, słomę....Chyba wielkie ognisko jak się ciepło zrobi zaplanujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słomę, powiadasz? A możem bym ją na sieczkę wziął? :D

      Usuń
  2. Brawo brawo brawo! Też chciałem taką przyczepę kupić. Chociaż z tym DMC, to rzeczywiście jest zagwozdka. Myślę, że nawet policja nie wie, jak jest. Żeby Ci nie zaczęli sprawdzać prześwitu i blokady :) Ale tam... w razie czego można zawsze ją oddać. Casto nie robi problemu i nie wyznacza ostatecznej daty.
    Co do drenażu - też brawo - zastosowałeś tradycyjną przedwojenną metodę. Nasz... hm nazwijmy go... Poprzednik opowiadał, że były takie dreny na okolicznych polach. Oczywiście wyorane za komuny ciężkim sprzętem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio to tradycyjna metoda? Ja to na logikę zrobiłem...

      Usuń
    2. Na polach tak Niemcy robili tu drenaże, wiedzieli gdzie i jak i bardzo dobrze to działało. Ale jak "nasi" porobili tu PGRy, to wpuścili traktory i rozorali wszystko. Przynajmniej tak nam nasz Poprzednik opowiadał. A fajny chłopak był, raczej wiedział, co mówi.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. E? Nie mam, a po co? Byle łączne DMC auto + przyczepa < 3,5 t. (od tego są wyjątki), a dmc przyczepy (750 kg) nie przekraczała dmc auta (1620 kg), przy czym powyżej 750 kg dmc przyczepa musi mieć hamulec najazdowy.

      Usuń
  4. Nie możemy się doczekać spotkania z przyczepką. I siedzących koni też.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba masz rację, że E bez hamulca nic nie wnosi.
    Co do tych DMC, to przeróżne rzeczy czytałem przed ostatnią przewózką. Sam nie wiem, co jest obowiązujące.
    Np. to:
    http://www.jezioro-nyskie.pl/docs/album_pic.php.jpg
    Ile waży Feroza ?
    1125 kg?
    To przyczepa do zwrotu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pusta 1200, dmc prawie 1700. Właśnie mi uświadomiłeś, że nie wiem, gdzie są dokumenty....

      Usuń
    2. Jeśli MW Ferozki =1200 to przyczepa do zwrotu albo musisz dorobić hamulce :P

      http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20030320262
      - 2105 i 2106 -

      Szkoda, taka ładna była/jest :(

      Usuń
    3. Nie wierzę ;). A poza tym to przyczepę kupuje się raz w życiu, a Ferozę pewnie za rok zamienię na coś innego...

      Usuń
    4. o nie! żadnych zwrotów przyczepy :)
      Przemek, rasę koni macie upatrzoną?

      Usuń
    5. Czyli i tak będziesz musiał kupić drugą, dla konia :)

      Usuń
    6. Konie - na początek hucuły, potem haflingery. A potem to zobaczymy, bo duże też są fajne. Co do przyczepy - no druga jest jak najbardziej mile widziana. Ale póki co można pożyczać...

      Usuń
  6. A to nie wiem, nie miałem nigdy przyczepy ani Ferozy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie ta stajenka na wizualizacji wygląda. Tak estetycznie, czyściutko... Ale brakuje mi tu paru rzeczy. Np. cienia stajenki. Pamiętajmy, że stanąć ma ona od południa (+-). W połączeniu z cieniem domu da to spory plac. Czy to dobrze, czy nie za bardzo... trzeba by przemyśleć. Poza tym zastanawia mnie bliskie sąsiedztwo wizualizowanej stajenki i ławeczki przed domem - zapewne jest to miejsce na kawkę/herbatkę itp. I okna domu bliziutko. Pamiętajmy, że zwierzaki wydzielają zapachy (podobnie i my), więc mam wątpliwość, czy nie będzie kolizji. Te końskie wonie, to oczywiście nie to co świnkowe, ale zawsze. Poza tym trzeba przewidzieć muchy itp., których roje będą zapewne unosić się wokół i siadać na serniku (np.). Gdzieś też musi być miejsce na obornik... Ja rozumiem, że to wieś itd., ale ma być to też miejsce wypoczynku, no i standardy estetyczne dziś trochę inne niż kiedyś. To parę takich uwag praktycznych podrzucam do przemyślenia póki co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienia się nie boję - latem i tak słońce jest na podwórku do 14, potem idzie na drugą stronę domu. Co do zapachów i lokalizacji - jest to wyjście najlepsze z możliwych i innego w tym momencie po prostu nie ma. Poza tym konie latem (kiedy je się sernika przed domem) raczej nie będą miały ochoty siedzieć w stajni. Ona jest raczej na zimę.

      Usuń
  8. Też mi się taki budyneczek marzy i wyremontowanie stodoły u nas mi się marzy, która też grozi zawaleniem, ale szczerze wierzę, że chociaż część uda się uratować... No i konie mi się marzą...

    OdpowiedzUsuń