15 kwietnia 2012

I po świętach


Wiosna w pełni. Niemal codziennie temperatura przekracza już te pięć stopni. Śnieg, jak spadł na Wielkanoc, leżał w cieniu ładnych kilka dni. Idzie kwiecień, szykuj buty, czy jak to było... W ogrodzie wobec tego szaleństwo. W tym przed domem powstał płot i zajmuję się robieniem ścieżek. Z kamienia, a co. Żadna tam wiocha, po kolana w błocie. Normalna, kamienna ścieżka. A że kamienie wystają na 10 cm? No, przecież w górach jesteśmy! W swoim małym ogródku posiałem groch i maciejkę. Groch, bo lubię go jeść, maciejka, bo ładnie pachnie. Posieję jeszcze fasolę, bo fajnie wygląda, jak wysoko pnie się po tyczkach.



Biesa zostaje póki co. Saba dogaduje się z nią dobrze (czym wszyscy byli zaskoczeni). Tyle tylko, że ma dość specyficzny sposób zabawy, polegający na rozpędzaniu się do maksymalnej prędkości i przebieganiu po współbawiącym się psie, wydając jednocześnie straszne odgłosy. Biesa zrozumiała szybko o co chodzi. Zrozumiała też, że nie wygra z Sabą masą (20 vs 55 kg), za to może nadrabiać szybkością i skocznością. Z boku zabawy te wyglądają ciekawie. Czasem trzeba sporo wysiłku, żeby opanować to towarzystwo, gdy najdzie je ochota na zabawy w domu.



Nad stawem z wielkich głazów zbudowałem murek oporowy, dzięki czemu powstała wielka dziura. W tą dziurę wożę ze stodoły całymi dniami taczką pokłady popolskiego gnoju ze złem (gruz, cegły, glina, słoma). Bo najpierw usypałem wielką górę. Okazało się, że góra ta jest brzydka, a nawet 10% nie ubyło. No i coś trzeba z tym zrobić. Póki co wywiozłem już chyba siedem milionów taczek, a liczba ta z każdym dniem rośnie o kolejne kilka milionów.

Śmiecie to trudna sprawa w naszej gminie. Przy sprzątaniu stodoły okazało się, że mamy nie tylko nadmiar popolskiego gnoju, ale całą kolekcję dóbr wszelakich, zbieranych latami, w postaci sporej liczby telewizorów, folii, składnicę starej papy, tzw. watoliny (tak dekarze nazywali dość specyficzne pokrycie dachowe, na szczęście nie zawierające azbestu, acz wyglądające podobnie) i innych rzeczy. Chciałem sprawę załatwić jak należy, więc zainteresowałem się tematem.

Skoro mam przyczepę, pomyślałem, to wywiozę to wszystko na wysypisko. Pojadę trzy, cztery razy - i po problemie. Zadzwoniłem więc do Gminy z pytaniem, gdzie to wozić. Pani poinformowała, że w sumie to nie bardzo wie, bo pan odpowiedzialny na urlopie, ale chyba do Pielgrzymki, bo u nas wysypiska niet. Tam jest nowoczesne, unijne, z sortownią, które obsługuje kilka gmin. Dzwonię więc do Pielgrzymi z pytaniem, czy ja, jako zwykły szaraczek, nie mający ze śmieciami na codzień nic wspólnego poza ich produkcją, mogę je przywieźć. Pani nie wie. Trzeba do szefa, ale szef na urlopie. Ale i tak komórkę dać może. Na ten krok się nie zdecydowałem (będąc na miejscu pana, gdyby ktoś, gdy jestem na urlopie, pytał mnie o starą papę, powiedziałbym że nie ma mowy). Dzwonię więc spowrotem do gminy naszej, bo przecież w tamtym roku podstawiali przyczepę (za opłatą) i wszystko można było na nią załadować. Pani nie wie, czy dalej można, ale wie pan, co go nie ma. Ale on tak naprawdę jest, to znaczy telefony odbiera, formalnie go tylko nie ma. Dzwonię. Nie da się, nie ma takiej opcji, nie możliwe może w przyszłym tygodniu.... 



Ale wie pan, ja mam ludzi akurat, załatwiłem, co mi pomogą, w przyszłym tygodniu sam będe, no, rozumie pan.. Pan myśli. Będziemy za godzinę.


Rzeczywiście, za godzinę przyjechał traktor. W ten sposób na święta dostałem doskonały prezent od gminy, bo przyczepa została aż do wtorku. Czasu było dużo. A śmieci pozbyłem się raz i skutecznie. Rachunek już przyszedł. Pozostało pytanie - co robi mój statystyczny sąsiad (C), gdy najdzie go potrzeba wywiezienia śmieci? Wykonuje osiem telefonów i płaci 500 zł? 

Nie, wywozi śmiecie w tzw. bagno...

I na koniec - filmik bez fabuły, pt. wsi spokojna, wsi wesoła. Na filmie nie dzieje się nic. Ot, staw, las, łąka, wiaterek wieje... ale coś w tle nie daje spokoju. Tak, chłopaki na motorach, quadach czy innym sprzęcie szaleją już dzień w dzień. Czy to w lesie, czy to na łące, rano, wieczór, we dnie, w nocy. Leśne drogi wyglądają jak tor motocrossowy. Była już na ten temat krótka uwaga w którymś ze wpisów. Ktoś się oburzał, że uogólniam, że to nie są pierwsze lepsze chłopaki spod bloku, których rajcuje głośny dźwięk silnika

Jasne, złote chłopcy, chcą się tylko pobawić. Słychać to już z kilku kilometrów. Szkoda, że moim kosztem. Wyjeżdżają na łąki, kręcąc stadnie kółeczka pod domem i jeżdżą na jednym kole. Rozmowy nie ma, bo szybko odjeżdżają, gdy się do nich podejść chce. Bywa, że spotykamy się, gdy idę z Sabą na łąkach. Wyraźnie ich bawi, że nie mogę jej utrzymać. Cóż, kiedyś linka pewnie faktycznie puści... Ale wtedy będzie, że psem szczuję biednych chłopców.

Miłego wypoczynku na wsi.


8 komentarzy:

  1. Nareszcie coś do poczytania!
    Wszyscy tak jakoś zamilkli...

    OdpowiedzUsuń
  2. ech ludzie "ekologiczni i prawi " mają przerąbane... kkombinuja co z tymi śmiecviami....u nas leży milion zużytych żąrówek / mąż elektryk / i co ? nie ma sumienia ich osobiście "zutylizować "
    a o śmieciach pisałam i ja,
    cieszy mnie, że Saba dogaduje się z Biesą, fajnie że zwierzęta są bardziej ludzcy niż ludzie....
    a co do taczek - może taśmociąg zbudujesz ? wszak pomysły masz jak pomysłowy Dobromir.... pewnie pamiętasz ten serial hi hi...

    .pozdrawiamy zza Kaczawia .... wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  3. tak sobie myślę...dyby gmina zainteresowała się tym, co dzieje się ze śmieciami pozostałych mieszkańców...to kasa gminna byłaby zapewne szybko pełna ;)
    500 zł? ładnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gmina wywozi śmieci od każdego. Kubeł na dwa tygodnie. Nie widzę specjalnie możliwości "zainteresowania się" pozostałymi (w takich ilościach, w jakich wywozimy). No bo co, będą chodzić po strychach i notować, ile kto ma starych telewizorów, potencjalnie do wylądowania w lesie? A jak on zechce je jeszcze 30 lat trzymać? Jedynym sposobem to łapanie na gorącym uczynku. Ale kto ma to robić... Tych dwóch policjantów z komisariatu dzielnicowych, który zamykają pewnie o 15?

      Usuń
    2. a widzisz, a ja sądziłam,że totalnie nie ma nic :) widać,że doświadczenie znikome mam...;)

      Usuń
  4. Cóż- "jaka jest wieś- każdy widzi";)
    U nas też motorowa masakra- trzeba zamykać okna, by odpocząć a najbardziej szkoda jest lasu. Właściwie- jakiego lasu? Praktycznie nie ma dokąd pójść na spacer. Motorki uważają że, mają prawo jeździć, bo leniwe państwo i leniwe samorządy nie wyznaczyły im miejsca na rykowisko. A w ogóle- co za baran posadził im las na drodze? Niestety, nie wszystkie sporty są tanie- gdy chcę pojeździć na nartach - liczę się z zakupem drogiego karnetu, a tu- trzeba by mieć na tor crossowy lub własne hektary do zniszczenia.
    Ostatnio jakiś zdesperowany bezczynnością policji (włącznie z brakiem reakcji na zgłoszenia) "społecznik", postanowił sam rozprawić się z problemem i zakopał "po trasie" zaostrzone kątowniki - do tragedii nie doszło ,być może przez przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiem, że może utopijnie do tematu podchodzę ale u nas po prostu nie ma egzekucji prawa a i odpowiednich przepisów brak. W Stanach co kilka km na latarniach przy autostradach pojawia się informacja, że za śmiecenie grozi kara do 1000 USD i jakoś czysto jest a nawet jak ktoś śmiecia wyrzuci do jest naprawdę duże prawdopodobieństwo, że za to beknie. U nas niestety jest samowolka bo egzekwowanie prawa kuleje. Inna sprawa, że świadomość tysz lipna.... ech....

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedne, nieudolne gminy, do tego brak egzekucji, jak piszecie a i wstręt naszych rodaków do pilnowania siebie na wzajem w imię dobrze pojętego ładu. Jak dasz znać, ze sąsiad wywozi śmieci do lasu- to donos. W najlepszym wypadku pójdzie fama po wsi, w najgorszym psy ci kiełbasą z watą szklana nakarmią lub co gorsze. W Paszowicach jest składowisko, na które odpady przywozi...Wrocław m.in. Mamy już paru bliższych znajomych we wsi, mili ludzie, pomogą, doradzą. O jednym wiemy, ze wywozi odpady wielkogabarytowe do lasu. I co robić? Rozmawialiśmy, delikatnie. Specyfika wiejskich ludzi...Próba wyważenia słów i czynów; próba uchowania sie ze swoimi radykalnymi poglądami w wiejskiej rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń