1 kwietnia 2012

Koty za płoty, czyli robimy wiochę

Się kwiecień zrobił. Nic tam, pogoda dalej paskudna. Wylazło z ziemi już gdzieś zielone, czasem żółte i białe, ale od czasu do czasu przesypuje to śnieg. W kwietniu jak w garncu, czy jak to tam było..

Jak nie można na zewnątrz, to trzeba w środku. Od jakiegoś czasu chodziło nam po głowie ogrodzenie ogrodu (jak sama nazwa wskazuje). Ceny w sklepach typu "ogród i dom" zwalają z nóg, więc trzeba sobie radzić samemu. Kupiłem materiał w tartaku. W stajni (to znaczy przyszłym salonie) powstało nasze dzieło. Ktoś ostatnio żałował, że stare, wiejskie płoty zastępowane są mało mającą ze wsią wspólnego betonową czy metalowoplastyczną architekturą. Nic bardziej mylnego: wyznajemy wiochę tradycyjną i płot zmontowałem z kontrłat powieszonych na łatach, co wygląda dośc klasycznie. Trzeba będzie jeszcze je zaostrzyć, co by wróg się nie przedarł. Cena całości: 8 zł/mb, plus robocizna. I w dodatku jest impregnowany! W dzień wykonujemy 40 metrów tego cuda - może są chętni, aby złożyć zamówienie... 


Korzystając z chwilowych przebłysków ładnej pogody (w kwietniu, jak pisałem, jak w garncu i po godzinie po śniegu nie ma śladu, podstępnie świeci słoneczko i tylko czeka, aż wyjdziesz, zaczniesz robotę, aby znowu przywalić gradem i śniegiem). Ale udało się zacząć temat mojego ogródka warzywnego, zwanego śląskim (historia tej nazwy jest długa i zawiła). Tu dopiero zrobimy wiochę: chcę go ogrodzić płotem zabranym z Kłopotnicy, co ma chyba z lat dwieście. Sąsiedzi się po głowie stukają, ale ja i tak zrobię płot hipertradycyjny ze sztachet z odzysku. Uwierzcie mi: będzie piękny, Siebenhaar by się nie powstydził 


Udało się zanabyć cudowne urządzenie służące do kopania dziur w ziemi. Pod słupki, ma się rozumieć. Kosztuje w znanym i lubianym markecie budowlanym złotych siedemdziesiąt, ale jest warte swojej ceny. W rogu ogródka śląskiego wywierciłem więc, poza dziurami pod słupki, otwór w ziemi w celu wybadania, jak głęboko się da. Odpowiedź: da się aż po rączkę. Na głębokości ok. 80 cm wystąpiła woda i teraz mamy studnię. Pewnie sezonową. No i średnica trochę mała - 12 cm...

Prace, w zależności od pogody, postępować będą dalej w tym tygodniu. Najwyższy czas posadzić to i tamto. Chociaż o pracach ogrodowych nie mam specjalnie pojęcia. Ale skoro udało się nauczyć murować, to może uda się i zostać domorosłym, wiejskim działkowcem.



Każdy pije to co lubi...






16 komentarzy:

  1. Działkowiec może być najwyżej miejski. Wiejski działkowiec to rolnik :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. głowy w sumie nie dam, co tam nalewałem...

      Usuń
    2. eee...w takie zimno?
      Zimowy- dłużej pohula :)

      Usuń
  3. kury Ci pouciekają przez ten płot....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kury jeszcze nie uciekną, bo ich nie ma. A jak będą (kto to wie), to pewnie w kurniku szczelnym z wybiegiem z siatką jaką, bo lisy mamy okrutne.

      Usuń
  4. gratulujemy pomysłowości, pracowitości... i generalnie zazdrościmy ale wiemy już, jak sami będziemy na takim etapie grodzenia i budowania ogrodzenia, do kogo się zwrócić po wiedzę wszelaką :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. No i już ZiŁy bezlitośnie odebrały Ci satysfakcję posiadania 200-letniego ogrodzenia przy warzywniku. Ale i tak sztachety co się zowie ;-) Wietrnica pierwsza klasa!
    Serdeczności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też się grodzimy...tylko nam pogoda przeszkodziła i świder glebowy odmówił współpracy. Mam nadzieję, że w tym tygodniu coś ruszy do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic bardziej mylnego? Gdyby prześwietlić okoliczne marzenia o płotach, to raczej "niestatystyczny" z Ciebie przypadek ;).
    Popieram, rzecz jasna;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja oferta kusząca, pomyślimy z tym zamówieniem :) Też jesteśmy przed grodzeniem warzywniaka, z tym, że mi się marzy właśnie płot ze starych sztachet, a małżonek mój obstawia nowy materiał, zobaczymy co z tego wyjdzie :) W każdym razie proszę o zdjęcia efektów Waszych prac i to dość szczegółowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ps. Jak Kota dogaduje się z psiakiem?

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak dla ścisłości i w trosce o..., to jak "w garncu...", to było w marcu, natomiast kwiecień "przeplata, trochę zimy, trochę lata". Co w temacie zimy, jak dotychczas się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń