24 maja 2012

Tajemnica baranka

Duże okno kuchenne zawsze wydawało mi się podejrzane. Ale najmniej spodziewałem się, że jakieś niespodzianki ujawnią się po tej stronie. Tajemnica się wyjaśniła, gdy z zewnątrz opadł tynk. Z moją pomocą. A przynajmniej częściowo się wyjaśniła, dając podstawy do snucia fantastycznych teorii. 

Wiadomym jest od dawna, że dom był wielokrotnie przebudowywany, a jak wyglądał na początku pewnie nigdy się nie dowiemy. Zastanawiam się często, jak wyglądały kolejne etapy tej ponad 150 letniej historii. Na początku był to pewnie prosty dom z izbą zrębową i szachulcowym piętrem. Z czasem, gdy kolejne elementy wymagały wymiany, zastępowano je nowocześniejszymi technologiami. Murowano z cegły, powiększano okna. 

Parter murowany jest z kamienia. Tylko w niektórych miejscach uzupełniano ubytki cegłą. Że jest tak z tyłu domu jasne było od dawna (przy zakładaniu skrzynki elektrycznej posypały się rok temu cegły). Okazało się, że cegieł jest więcej niż się spodziewałem. Podczas skuwania tynku odsłaniały się kolejne fragmenty muru: łukowate nadproże nad całym ceglanym fragmentem. Po odsłonięciu niemal całości stanąłem przed moim dziełem. Oto kolejna zagadka domu wyjaśniona. A przynajmniej, tak mi się wydaje...

Teoria moja (na glinianych nogach) jest taka: kiedyś za domem w dobudówce istniał piec chlebowy. Spotkać je można jeszcze w co lepiej zachowanych domach. Stąd łukowe nadproże między kamiennymi ścianami. Zapewne w latach 20-30 XX wieku zdecydowano się na jego rozbiórkę i powstałą dziurę wypełniono cegłą. I to wcale nie nową; użyto pewnie częściowo materiału pochodzącego z owej przybudówki. 


W czasach tych malutkie okienka nie były już w modzie, w środek wstawiono więc duże, szerokie okno w "nowej" kuchni. Takie mamy do dzisiaj. Po lewej stronie widać zamurowany otwór drzwiowy. Nie znajduje się on tradycyjnie naprzeciw wejścia do domu z drugiej strony, lecz lekko z boku. To potwierdza tylko teorię - drzwi musiano zlokalizować obok izby z piecem chlebowym.

Słabe strony teorii? Kopałem już wcześniej sporo przed tą ścianą, nie mając pojęcia o tym, co za tajemnice kryją się pod tynkiem. Nie znalazłem ani fragmentu dawnego fundamentu. Czyżby kiedyś tak bardzo dbano o dokładność przy pracach rozbiórkowych? Nie wydaje mi się...


Cegła, nie oszukujmy się, nie wygląda najlepiej. Trzeba zastanowić się co z nią zrobić. W ścianie radośnie kwitło życie biologiczne w postaci kolonii mrówek. Wszystko ociekało wręcz wodą. Wyjaśniła się więc i zagadka wilgoci w kuchni.

Co robić? Oczywiście - najlepiej usunąć to, co zupełnie zlasowane i przemurować od nowa.


Obawiam się tylko, że idąc tą drogą, trzeba przemurować cały dom...

PS. Chcecie zobaczyć, jak wyglądała kiedyś przbudówka z piecem chlebowym? Jedźcie w niedzielę do Śledziby do Skorzynic, gdzie gospodarze chętnie pewnie o wszystkim opowiedzą...


7 komentarzy:

  1. moim zdaniem teoria o piecu chlebowym trzyma się kupy. U nas natrafiliśmy na jakieś żałosne resztki czegoś po piecu chlebowym :(- przykryte starannie płytą k- g...
    Warto było odrzucić baranią skórę:)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś spotkałem się już z czymś podobnym- może to być łuk konstrukcyjny łączący części domu położone na różnych poziomach, wypełniony "słabszym" materiałem (cegłą)-taki rodzaj dylatacji. W Śledzibie piec chlebowy ma poziomy przewód kominowy biegnący przez izbę na piętrze
    (i pełniący w niej rolę zapiecka)i dopiero łączący się z głównym kominem. W takim razie śladu takiego przewodu trzeba by poszukać również w Waszym domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łuk konstrukcyjny - ciekawa teoria. Po przewodzie kominowym śladu nie będzie, bo góra budynku (1 piętro) też była w międzyczasie (też lata 20.?) totalnie przebudowana. Może przy tej samej okazji.

      Usuń
  3. Obstawiałbym na wjazd dla wozu do budynku. Nadproże łukowe - biorąc pod uwagę jego wymiar wskazywałaby na to. Nie pamietam układu Twojego budynku, ale dom podzielony był na część gospodarczą i mieszkalną. Wóz wprowadzano do budynku i wyładowywano siano/słomę wrzucając go na strych budynku, gdzie schło, a jednocześnie było blisko w zimie żeby podać zwierzętom. Tak bym obstawiał, ale nie chcę się upierać, bo nie oglądałem domu w środku. A ha - porównaj wysokość otworu drzwiowego i łuku - nadproża. Jakoś mi nie grają proporcje, żeby miała to być przybudówka no i po co wtedy łukowe nadproże? A czy nie widać śladów w murze po zawiasach??

    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej możliwości. Wpadnij - zrozumiesz dlaczego ;).

      Usuń
  4. Myślę, że to jest zawczasu przygotowane miejsce na ogromne łukowate okno. Widziałem takie w Pasieczniku w stodole przerobionej na dom. Nie będziesz musiał tej cegły uzupełniać :)

    OdpowiedzUsuń