4 czerwca 2012

Ona wie

Mechanicy ręce rozkładają.

Pojechałem, w ten mokry, lepki i zimny poranek do Nowego Kościoła, przez Biegoszów, pod bramę złomowiska. Pokazałem jej i powiedziałem głośno co będzie, jak się nie uspokoi. Lampki zgasły. Jeździ. Mam nadzieję, że szybko nie zapomni.

Stróż się dziwnie patrzył.

PS. Ja w takie rzeczy absolutnie nie wierzę, ale tak właśnie było.

7 komentarzy:

  1. Przemek usmiałam się z twoich postów chociaż tobie pewnie nie było do smiechu..... szkoda mi troche Biesy,
    a autka.... no cóż ja tam WIERZĘ W TAKIE RZECZY" martwe przedmioty też mają duszę....
    w Świdnicy w niedziele był festiwal piwa.... może by ci podratowało humorek....
    a swoja drogą puszczasz samą B. do lasu???? kurna ? nawet z psami - to strach....w Bełczynie bylismy w sobotę oglądać dom.... jeździmy tymi samymi drogami....
    pozdrówka...w szczególności dla dzielnej B. / solidarność kobieca - a co!!!/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja mam ciągle i nieustająco humor doskonały, nie trzeba go ratować. A piwo, cóż, nie jest akurat moim ulubionym napojem ;). Strach do lasu? A czego tam sie bać niby? Wilków niestety nie ma. Dużo bardziej się boję jechać do miasta...

      Usuń
  2. Hehe...Oby to nie była cisza przed burzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczy...nie_miganie, nie_błyskanie przed burzą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego nasze auta maja imiona, a jak wkurzą Kamaxa to... kopie im tyłek :)

    OdpowiedzUsuń