22 lipca 2012

Biesa pilnie szuka domu


Tak, przyznaję, sytuacja trochę nas przerosła.


Im bardziej Biesa czuje się u nas jak w domu, tym bardziej wzmaga się agresja u Saby. Doszło do tego, że psy musiały być w domu ciągle izolowane, a mimo to nawet na spacerach dochodziło do konfliktów. Żadna z nich w takim przypadku nie chce odpuścić, a rozdzielenie gryzących się psów jest bardzo trudne.


Przypomnijmy: Biesa ma ok. 2 lat. Przyszła do nas w Wielkanoc. Prawdopodobnie ktoś ją wyrzucił, a my przygarneliśmy. Jest psem bardzo towarzyskim (również w odniesieniu do innych psów, problem występuje właściwie tylko w przypadku Saby). Nie ma problemu z dziećmi (przynajmniej nie miała z tymi, które u nas były). Bardzo lubi jazdę samochodem. 

Biesa znajduje się obecnie w domu tymczasowym w Bystrzycy. Nie może tam zostać dłużej, niż do końca tego tygodnia. Bardzo prosimy o kontakt kogoś, kto pomógłby jej znaleźć nowy dom.

Kontakt  - Przemek: 500254448 (do środy prawdopodobnie poza zasięgiem), Bogusia: 603988719

Biesa już w nowym domu. Ogłoszenie nieaktualne.




10 komentarzy:

  1. Włączam "wyszukiwarkę ludzi", potencjalnie gotowych przyjąć Biesę. Przed chwilą rozmawiałem z Dorotką Pussak z pogotowia 4łapy, opowiedziała mi "The Story". Jak coś ię wykluje - dam znać natychmiast! Pozdrowienia - Tomek Pryll

    OdpowiedzUsuń
  2. oj... wiem co to znaczy, mamy trzy psy i właściwie każdy musi być osobno. Mimo to walczymy i na pewno żadnego nie oddamy. Może warto pomyśleć o psim psychologu, albo szkoleniu? My z Aniołem idziemy na szkolenie, bo odkąd pogryzł go Miejski Pies stał się agresywny i teraz rzuca się na Szczęściarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psichologa wymaga Saba tak czy inaczej (z różnych względów nie mozemy sobie pozwolić póki co na spotkania). Ale sytuacja z Biesą jest już bardzo poważna i nie poradzimy sobie z nią, zwłaszcza, że ostatnio dużo wyjeżdżam . Paradoksalnie, nie da rady również ze względu na warunki mieszkaniowe - psy przegryzają bez problemu drzwi. Na łańcuch nie pójdzie. "Kojec" nie wchodzi w grę. Lepiej (dla niej) znaleźć lepszy dom.

      Usuń
  3. Oj, niedobrze :-( Ja miesiąc temu przygarnęłam drugiego kota, po przejściach, walczę teraz, aby ta nasza koegzystencja była znośna dla wszystkich domowników. Szkoda Biesy, może rozwiązaniem byłoby zbudowanie kojca dla jednej z suk? Tylko na zimę lokować psa w jakimś pomieszczeniu w domu. Na spacery wypuszczać je osobno. Jest to jakieś wyjście. Miałam w rodzinie podobny przypadek. Psy tak się gryzły, że jeden stracił skórę z połowy ciała. Dopiero wybieg z budą załatwił sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku obu psów nie ma mowy o "wypuszczaniu" na spacery. Tylko linka / smycz. W przypadku Biesy dlatego, że za bardzo lubi sąsiadów. A Saba... cóż. Za bardzo ich nie lubi...

      Usuń
  4. A ja o Biesie cały czas rozmyślam ale chwilowo 25 metrów kwadratowych, w niemieckiej trochę większej wsi, jakie stanowi nasze wynajęte mieszkanie, nie pozwala na umieszczenie jej na tak niewielkim metrażu. Mordka Biesy jest tak urocza że w sumie rzuciłabym się na to wyzwanie ale pomieszkiwanie w Niemczech, w mieście byłoby dla niej naprawdę udręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie mniejszą udręką, niż w schronisku, czy w jakimś miejscu, gdzie nie będzie mieć miłości, więc może warto jednak?

      Usuń
    2. Biesa świetnie gada po niemiecku. Serio, w zasadzie, jak z nią sam byłem, to głównie po niemiecku rozmawialiśmy :).

      Usuń
  5. Właśnie mieliśmy zapytać. Ekstra.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobnego pieska. Bardzo fajny towarzysz. Polecam wszystkim, którzy dysponują odpowiednią przestrzenią dla takiego pieska.

    OdpowiedzUsuń