16 grudnia 2012

Odwilż i wspomnienie

Odwilż zapanowała. Jeszcze ze dwa dni i po śniegu zostanie wspomnienie. Mimo, że wyłoni się spod niego brud, chaos i zniszczenie, nie mam nic przeciwko. Odwilż jest optymistyczna. Odwilż to prawie wiosna...





A dokładnie sześć lat temu stałem z moją przyszłą żoną na szczycie Ostrzycy i byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Grudzień był wyjątkowo ciepły, na szczyt wchodziliśmy w krótkich rękawkach. O, tam, tam, stoi dziś nasz dom. Ale kto mógł wtedy o tym wiedzieć? W najśmielszych marzeniach się nie śniło...




8 komentarzy:

  1. piękne, romantyczne wspomniena:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. no to najlepsze życzenia :-) marzenia sie spełniają :-) WIEMY TO I MY I WY!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak czasem bywa....;)
    Warto wierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. no to pięknie...
    powiało odwilżą i wiosną.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to pozdrowienia dla żony ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak romatycznie sie zrobilo. Szczescia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo marzenia się spełniają. Nie same oczywiście.

    OdpowiedzUsuń