23 sierpnia 2014

Traktor

Jedziemy!
Tak, od zawsze moim marzeniem było posiadanie traktora. Sąsiedzi patrzyli na mnie z lekką dozą niepewności mieszaną z politowaniem, gdy przychodząc do nich w różnych sprawach, brałem się z zapałem za różne traktorowe czynności. A może trzeba ci coś zaorać? A może coś kosić? A na sianokosy to ja mogę pojeździć...


Wsiedliśmy w którąś sobotę w samochód i zrobiliśmy objazd szeroko dość pojętej okolicy. Jak go zobaczyłem, to wiedziałem. To ten.

Więc swój traktor kupiłem pod Miliczem. Szybka decyzja, telefon po lawetę - i jedziemy. Miałem pewne obawy, czy pan pomocnik drogowy zechce wjechać ostatni kawałek przez wąwóz., bo to ostatnio po ulewach odcinek wielce podły się stał. Jechaliśmy przed nim, patrząc w lusterka ukradkiem, czy się nie wycofał. Wjechał. Wieczór był gorący, letni. Słońce zachodziło. Wysiadł, trzasnął drzwiami. Rozgląda się. Panie, kurwa, ja pierdolę! No, pomyślałem, teraz mi sie za ten wąwóz dostanie. Ale tu zajebiście pan masz! No ja pierdolę jak pięknie w chuj!

Faktycznie u nas dość ładnie.

Jako, że z racji rozmiarów gospodarstwa wszystko mamy w skali mikro, traktor też jest w skali mikro. Nie wiem kto go składał, bo jest to samodzielna konstrukcja, ale w odróżnieniu od większości innych pojazdów tego typu ma nawet ręce i nogi. To znaczy, że wygląda nawet jak traktor. 

Pierwszy dzień

Element wystroju

Oględziny

Po zakupie przedstawiał trochę obraz nędzy i rozpaczy. To znaczy, pomalowany to był akurat ładnie. Ale mechanicznie... cóż. W zasadzie częściowo dalej nie jest doskonale. Ale jeździ, hamuje, skręca (no, z tym skręcaniem to jest różnie). 

Traktor składa się z następujących elementów:

* Silnik: Andoria S301 odpalany na korbę. Nie mylić z S301d, który mimo, że niewiele się różni, jest dość popularny i są do niego części. Do mojego nie ma. Różni się niewiele, wielkością tłoka, cylindra, głowicy, itd. Uszkodzona była pompa. Silnik nie trzymał wcale obrotów a do odpalenia (o ile nie było upału) potrzebna była suszarka lub - co lepiej - opalarka. Pompę wymieniłem na inną i ustawiłem według prawideł dostępnych w internecie. Zostawiłem tylko starą końcówkę, bo na nowej coś działać nie chciało. O dziwo silnik pali teraz idealnie. Wymaga uszczelnienia, bo leje się olej z każdej uszczelki. Albo z miejsca, gdzie być powinna.

* Skrzynia biegów: Opel Olympia. Podobno z roku 1945. Miała wyłamane wodziki, które dorobiliśmy ze sprężynek do C330. Pasują. Uszczelniacze, simeringi i łożyska dopasowaliśmy z dostępnych w sklepie rolniczym. 

* Sprzęgło z kołem zamachowym również od powyższego. Nadawało się do wymiany, więc po wycieczce do zaprzyjaźnionego warsztatu znalazłem na śmietniku tarczę o podobnym wymiarze i z całkiem niezłą okładziną. Potem trzeba było przenitować. No i mam Valeo z Audi A4 :).

* Tylny most: Żuk. Nadawał się do wymiany (łożyska w rozsypce, wyłamane zęby). Teraz mam nowszy z Żuka diesla z końcówki produkcji. Chyba jest trochę wolniejszy od oryginału. Ale to lepiej.

* Pompa hamulcowa z Żuka. Była w tragicznym stanie, ale udało się ją reanimować za pomocą zestawu naprawczego za 34,50 zł.

* Za zmianę przełożenia odpowiada przekładnia, która jak twierdzi znajomy, pochodzi od pompy do gnojowicy. Całkiem możliwe. Działa dobrze.

* Maska od C328. Lekko ucięta. Doczepiłem jej lampy od C330, mimo, że jeszcze nie ma instalacji elektrycznej. Jakoś weselej wygląda.

* Układ kierowniczy od Żuka. Przynajmniej przekładnia. Póki co ma taki luz, że traktor jeździ czasem gdzie chce.

* Przednie koła od Syreny. Chyba. Zwykłe 15stki.

* Tylne koła od MTZa. Tyle, że w MTZcie robią za przednie koła.

Mimo dość egzotycznej składanki koszty remontu są śmiesznie niskie. Pokaźną torbę części kupiłem w sklepie rolniczym za 60 złotych. Brakowało tylko jednego simeringu (nie mieli w takim rozmiarze), po który udałem się do sklepu samochodowego i zapłaciłem... 30 zł. Wniosek: części kupować tylko w Agromaszach, Agromach i innych tego typu.

Rozbiórka

Eee.. w jakiej to kolejności były te trybiki?

Sprzęgło jak nowe. 

Silniczek. Myślałem, że będzie lżejszy.

Obraz nędzy i rozpaczy...

... złożyłem. Jeździ! Niesamowite!
Trzebaby: 

* uszczelnić silnik,
* wzmocnić ramę tu i ówdzie,
* założyć alternator i instalację (światełka w zimie dobra rzecz),
* założyć jakąś pompę oleju (póki co podnośnik tylny ręczny, do pługa nawet daje radę),
* naprawić siedzenie, bo się siedzi jak w Ferrari,
* można zwęzić most, ale kto mi to zrobi...?
* założyć słitaśną minikabinkę,
* pomalować ładniej...

... pomysłów mam milion. Tylko czasu brak.

A zima tuż-tuż. Tfu, jesień znaczy. 


PS. Tekst może zawierać wulgaryzmy. Ach, faktycznie, miałem napisać na początku...

PS2. Właśnie dziś dorwałem maskę od Eicher ES 201 Puma. Wygląda bosko i jest o niebo lepiej dopasowana.




9 komentarzy:

  1. Piękne marzenie i w dodatku spełnione :)
    Gratuluję traktora, sam na podobnym sprzęcie się uczyłem jeździć !

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda jak ten z naszej wsi. Ostatnio zniknął. Czyżbyś kupił właśnie ten!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wulgaryzmy usprawiedliwione, traktorek wart tego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to wiemy, co porabiasz zamiast chodzić do roboty :)
    Nieźle to wygląda, nieźle !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wygląd jest już nieaktualny. Dorwałem dziś przypadkiem maskę i światła od Eicher ES 201 Puma. Wygląda bosko.

      Usuń
  5. Zabawny zbieg okoliczności, jeżeli to ten traktor od rogatej :))))
    Fakt faktem podziwiam...

    Z opisu pięknych okoliczności przyrody pękałem wycedzonego przez kierowcę pękałem ze śmiechu... mimo że to brzydkie a jednak urok ma... chyba przez ten kontrast.
    Cóż, niech żaba służy jak najdłuży!

    OdpowiedzUsuń