12 września 2014

Z pamiętnika rolnika

Zimno i pada
Sąsiad T. zgodził się sprzedać część ziemi. Co ważne, nam. Z dużej działki trzeba wydzielić małą działkę, żeby było co sprzedawać. Za wydzielenie 40 arów geodeci życzą sobie 3-8 tysięcy złotych. Fajnie, nie? Zważywszy, że to ziemia rolna. I ma to trwać dwa do trzech miesięcy. Znalazłem na szczęście takich, co chcą to zrobić za 1500. Ale przestali się odzywać. Trzeba chyba pognębić.

W traktorze zdjąłem głowicę, bo ma nieszczelności. Okazało się, ze jest w stanie całkiem niezłym. Wyczyścimy i złożymy to do kupy. Udało się zamówić uszczelki u producenta (jak widać produkują je ciągle od 44 lat). Przeniosłem zbiornik paliwa na drugą stronę, żeby było miejsce na alternator. Pospawałem tu i tam. Przerobiłem siedzenie. Jak zrobię głowicę z zaworami, to będziemy się bawić w prądy. Żeby na zimę oświetlenie było, bo ciemo, zimno i daleko.

Głowica

W niedzielę sąsiada M. cieliła się krowa. I się nie wycieliła. Pomógł weterynarz i cesarka, ale ciele wyciągaliśmy martwe. Smutne.

Miałem jechać zabronować podorywkę, co ją zrobiłem sąsiadowi. Ale on się nie odzywa, a podorywka już zielona. 

Orędż (czyt. Orange) zablokował mi telefony i internety w dwa dni (!) po przekroczeniu terminu płatności faktury. A średnio raz w tygodniu dzwoni pani lub pan, co chce mi sprzedać jeszcze więcej telefonów i internetów. Zaczyna zawsze: w związku z długoletnią, doskonałą współpracą...

W Astrze kółko się urwało. To znaczy nie urwało się tak zupełnie, ale końcówka jest tak wybita że się jeździć prawie nie da. Kółko się urwało, temu astru.


Na zewnątrz leje i wieje okrutnie. W tym roku chyba nici ze stodółki. Teren budowy opanowały za to jakieś straszne grzyby, W ogóle wszędzie ich pełno, na łące też. Boje się, że przyjdą w nocy i mnie zjedzą. 

Jak nie zjesz grzyba to on zje ciebie

Koniactwo (szczególnie jedno) się wycwaniło i kombinuje, jak tu przejść przez ogrodzenie. Bo po drugiej stronie śliweczki, jabłuszka, gruszeczki w ilości gigantycznej. A na pastwisku wygrodziłem, żeby nie było, że jakies kolki czy coś. Mają reglamentowane. Zmysł kombinactwa najczęściej ujawnia się o świcie. Na szczęście teraz świt coraz później i nie trzeba się zrywać przed piątą.

Koniactwo cwaniactwo
Próbuję wyzbyć się narzekactwa, no ale co tu zrobić. Z końcem sierpnia przyszło się przeprosić i zaprzyjaźnić ponownie z kotłownią i pająkiami, które znowu tam zamieszkały, a których boje się panicznie. Sorry, taki mamy klimat. To jesień jest i nikt mi nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Zimno i pada


6 komentarzy:

  1. Na pocieszenie- u mnie też kątnictwo domowe (tych tylko się boję) kwitnie. Może by im holocaust mały urządzić? U mnie wznowienie granicy (5 słupków), kosztowało (po znajomości) 400 pln....Szkoda, że nie te studia wybrałam....pozdrówy z Tupajowiska na sprzedaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grzybki wyglądają na jadalnego czernidłaka kołpakowatego, popytaj kogoś znającego je i jeśli potwierdzi, to można zjeść (ale niektóre czernidłaki reagują z alkoholem, więc to grzyby dla abstynentów raczej). Pięknie tam u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja grzybów i tak nie jem, więc mogą sobie straszyć do woli.

      Usuń
  3. moim zdaniem 1500 pln to też mało nie jest ale to już kwota do zaakceptowania. Drąż temat i nie daj się. Tak, potwierdzam... pięknie tam u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co drążyć, umowa podpisana jak tylko usłyszałem o 1500 zł. Nie ma co czekać, aż się sąsiad rozmyśli...

      Usuń
    2. My do celów projektowych musieliśmy zaktualizować mapki i z tego co pamiętam geodeci liczyli od punktu mierniczego po 150 zł. Jednak nie było problemu żeby dali upust. Było paręnaście punktów i w rezultacie wyszło chyba 100 zł za 1 pkt. Musieli też w tej cenie dojechać ok. 20 km.

      Usuń