13 lipca 2015

Korzenie

Korzeni człowiek się nie wyrzeknie. Rodzina, dawno bo dawno, ale zza Buga w dużej mierze przywędrowała. Na ziemi, było nie było poniemieckiej, swój porządek się wprowadza.

Stodoły nie ma, siano gdzieś trzymać trzeba. Miały być brogi, jak na wschodzie, czy zachodzie, ładne, estetyczne, w krajobraz wpasowane. Ale rzeczywistość skwierczy. Siano czeka, szybko trzeba coś zrobić, bo deszcz, bo tyle zajęć.

Więc tu blacha, na gwoździa przybita, z góry plandeka na sznureczek, drucik zaczepimy, to się utrzyma na wietrze. Wypada? Deską zaprzemy. A stać nie chce, to kołkiem podparte. I już stoi.


6 komentarzy:

  1. Cudo! Zabugajstwo classic! Buduj chłopie tą stodołę, bo nie wszystko co po przodkach warte jest utrwalania :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nooo, taka chatka dziada borowego :) A ten pastuch to chyba po to żeby dzicy nie włazili?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby koni nie włazili raczej. Ale dzicy też i psi wszelcy.

      Usuń

  4. Najważniejsze, że zabezpieczone siano i nie wlezą. U mnie wleźli. Z plandeki zostały nici, siano zmarnowane. No, ale nie tylko stodoły, ale i pastucha nie ma. Więc nie dziwota. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez pastucha życia sobie nie wyobrażam. Zarazy wiedzą zresztą najwyraźniej, kiedy jest wyłączony i wtedy podstępem atakują. Ale póki co większych strat nie było.

      Usuń