14 lipca 2016

***

Dzień dobry.

Pada dzisiaj, leje mocno, jak dawno nie lało.

Wiosna poszła, lato mija. Jeszcze z dwa tygodnie i żniwa będą. Co bardziej wyrywni zresztą już skosili (pomógł roundup) i w okolicy zaczyna się robić... jesiennie. Bo po żniwach to już jesień. Dni krótsze, wszystko zamiera, cisza na łąkach i polach. Po wszystkim. Napisałem kilka postów, ale wszystkie zostały skasowane, bo mi się jakieś głupie wydawały. Więc wrzucam zdjęcia i treść bez sensu, ale i bez zobowiązań.


Po sianokosach. Siano w większości kupiliśmy. Chcecie znać prozaiczną prawdę o życiu rolnika? Jeśli nie macie swojej łąki, którą i tak trzeba skosić żeby dostać dopłaty (najlepiej z 50 ha) i w całości swojego sprzętu (i nie chodzi o zdychające C360), to najtańszym sposobem pozyskania siana jest zakup. Obawiam się zresztą, że prawda ta w rolnictwie nie dotyczy tylko siana, ale poudawajmy sobie, że jest inaczej. Liczyłem i praktykowałem to już na różne sposoby, w tym roku akcja sianokosy trwała jakieś cztery godziny i jestem z tego powodu szczęśliwy.


Krowa zdobywca

Koziołek - stały gość. Zamieszkał sobie wokół domu, w okolicy. Śpi zwinięty w kulkę koło desek , albo w ogrodzie. Szkodnikiem jest złym, bo zjada drzewka w sadzie i ogród demoluje. Ale zadomowił się na podwórku i jak tu takiego wygonić? Nie ma kawałka ucha, stąd wiem, że to ciągle ten sam. Ma jeszcze dwóch kolegów, ale te nie są tak ufne i trzymają się raczej nieco dalej, na pastwiskach.




Benek - wieczny pacjent. Rzepka kolanowa mimo zabiegów i operacji jak wypadała - tak wypada. I tak już zostanie, bo oprócz komórek macierzystych (!) nic nam nie pozostało. Ale Benek łazi po pastwiskach i padokach i wydaje się tym specjalnie nie przejmować. Został połączony z resztą koni - póki co trzyma się i tak z boku i nikomu nie wadzi. A z resztą bandy chadzamy na spacery: ciekawych rzeczy można się o sobie dowiedzieć. 

Z innych ciekawostek:
  • moje Subaru poszło pod młotek. Najpierw skończył się silnik. Szczęście w nieszczęściu, że akurat na placu u mechanika. A potem zdarzyła się rzecz dziwna: aż z Bielska - Białej przyjechał klient twierdząc, że kupuje je od razu w stanie, w jakim jest. Bez marudzenia, bez negocjowania ceny, bez a panie ale tu jest obite i sam lakiernik to mie będzie ze trzy stówki kosztował. Nie. Przyjechał, zapłacił i zabrał. 
  • Ponoć mamy nowego sąsiada. Nie widziałem gościa na oczy (w ogóle mało kto go widział), ale kupił od T. ziemię, tuż przed nastaniem dobrej zmiany i chce, jak wieść wiejska niesie, dom budwać koło piaskowni. Mam tylko nadzieję, że nie taki górolski, z bali, hej!. Choć obserwując okoliczne budowy dawno straciłem wiarę w ludzkie poczucie estetyki, a zapisy w miejscowym planie o tym, że architektura powinna nawiązywać do stylu regionalnego można sobie wsadzić... no, wiadomo gdzie. Interpretacja pewnie jest taka, że styl regionalny to przecież jest. A że z Podhala...
  • Nowa knajpa jest w okolicy. To stary młyn nad Kaczawą, przy drodze ze Złotoryi do Jeleniej Góry, w Sędziszowej, tuż przed Świerzawą. Nie, to nie jest tekst sponsorowany. Po prostu w okolicy nie ma gdzie zjeść; być może wreszcie będzie, więc polecam uwadze: http://www.mlynwielislaw.pl/ . Kuchnia nie dla mnie, ale ludzie gusta mają różne. A po drugie, trochę kibicuje tego typu inwestycjom: w końcu pięć lat temu (tak tak, to już pięć lat) też kupiliśmy tu dom mając ambitne plany na przyszłość.

Nie wiem co jeszcze. Bo pada dzisiaj, leje mocno, jak dawno nie lało.

Do widzenia.

PS. Acha. No tak. Skasowałem Facebooka. Nie ma i nie będzie. Wywaliłem przez okno.

5 komentarzy:

  1. Świetne Wasze zwierzaki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech rzepka nie wypada!
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też po sianokosach. Sąsiad swoje skosił i obrócił, my zbelowaliśmy i zwieźliśmy (za skromną opłatą). Uściski dla Was ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nowy sąsiad to ja :) Dom będzie, ale nie będzie to styl górolski. Taki jest niefajny i nie pasuje do okolicy. Do zobaczenia i poznania się.

    OdpowiedzUsuń