O tej stronie

Dolny Śląsk był dla mnie zawsze celem krótszych lub dłuższych wycieczek. Będąc w szkole, później na studiach, odwiedzałem różne jego części, jeżdżąc pociągiem, autobusem, autostopem, później samochodem. Ten pierwszy sposób podróżowania był mi zawsze najbliższy, jednak z czasem stawał się coraz bardziej uciążliwy.
W trakcie swoich podróży odkrywałem kolejne miejsca. Część z nich zostawała w pamięci na dłużej. Takie miejsca, do których zawsze się wraca, czy to podczas kolejnej podróży, czy zimą, przed komputerem przeglądając zdjęcia. Jednym z nich były Góry Kaczawskie.

Wjeżdżając w Sudety od północnego zachodu (a w moim przypadku z tego kierunku najczęściej tak bywało), za Bolesławcem zaczyna się inny krajobraz. Pagórki, wiejska zabudowa o charakterystycznej architekturze. W tle, na horyzoncie, przy dobrej pogodzie, można już zobaczyć pasmo Karkonoszy. Skały, skałki, kamienie, strumyki. To tu zaczynał się "mój świat". 

Później, przez kilka lat, mieszkaliśmy w różnych zakątkach Dolnego Śląska. Cały czas jednak w pamięci pozostawało uczucie sprzed lat, gdy przekraczałem tą magiczną, niewidzialną granicę i zagłębialem sie w sudecką atmosferę.

Postanowiliśmy, że kupimy dom. Miał być stary, zbudowany tradycyjnymi metodami. Taki, jakie widziałem wtedy, w trakcie moich podróży.  Choć wówczas nie zakładałem w ogóle, że kiedyś tu zamieszkam. Ale teraz, gdy przeglądając ogłoszenia szukaliśmy potencjalnej lokalizacji - było już jasne. To muszą być Góry Kaczawskie.

Z jednej strony z powodu ograniczeń budżetowych, z drugiej dlatego, że chcieliśmy wszystko robić tak, jak sobie wymarzyliśmy - zdecydowaliśmy się na zakup domu, którego stan był raczej poniżej średniej. Dach od dawna nie stanowił już zabezpieczenia przed opadami, a ściany z muru pruskiego, pod grubą warstwą paskudnego tynku, pochłaniały kolejne pokolenia owadów. 

Tak zamieszkaliśmy w Rząśniku - Orzechowicach, u stóp Okola, wśród łąk, w ostatnim domu na końcu wsi, Przed nami mnóstwo pracy, ale jesteśmy pełni optymizmu. W końcu największe marzenie zostało zrealizowane - mieszkamy w Górach Kaczawskich.


Zobacz zdjęcia:
- nasz dom,
- kaczawskie krajobrazy,
- Rząśnik - kolonia Orzechowice.

Kontakt:
Przemysław Jermaczek
przemjerm@gmail.com
+48 500254448

1 komentarz:

  1. Czasami jest dobrze zachorować! Jest czas na wyszukiwanie w sieci interesujących informacji. Chciałam zobaczyć aktualny stan pałacu...
    Rząśnik rzadko odwiedzam, nie po drodze- z Jeleniej Góry do St.Kraśnicy. Do Rząśnika mam duży sentyment. Tu się urodziłam się gdy moi rodzice pracowali w rząśnickiej szkole, lat temu ...ojej.. Po 3-4 latach przenieśli się do Starej Kraśnicy. Stąd czasami przejeżdżam przez Rząśnik, w końcu rodzinna ziemia pod stopami :) Dużo historii z tamtych lat i z tamtych stron słyszałam. Czytam i oglądam Pański blog z dużą przyjemnością. Jak to dobrze, że teraz są ludzie, którzy podchodzą do tych Ziem z szacunkiem do jej historii, kultury, przyrody, która tutaj, w G. Kaczawskich, w Sudetach, jest jedyna i niesamowita!

    OdpowiedzUsuń